Piotr Żyła: Pasuje na to pierwsze miejsce wreszcie wskoczyć
11.01.2013
<strong>Zapytam dość przewrotnie... Zajęliście drugie miejsce, bo najważniejsza impreza sezonu dopiero przed wami i na MŚ w Val di Fiemme zajmiecie najwyższe miejsce na podium?</strong>
<strong>Piotr Żyła: </strong>- Tak by wypadało. Zaczęliśmy sezon od jedenastego, teraz jest drugie - także pasuje na to pierwsze wreszcie wskoczyć.
<strong>Czy wynik, jaki uzyskaliście, przerósł Twoje oczekiwania?</strong>
- Nie wiedziałem w ogóle, czy będę startował w drużynówce, bo mamy bardzo wyrównaną kadrę. Jak już dostałem się do składu, to pomyślałem sobie, że pasowałoby dobrze poskakać, skoro otrzymałem szansę. Cieszymy się z drugiego miejsca.
<strong>Ty i koledzy możecie jednak odczuwać niedosyt, bo była szansa na historyczną wygraną. I to bez Małysza w składzie.
</strong>- Na pewno niedosyt pozostał, bo w pewnym momencie mieliśmy ponad dwadzieścia punktów przewagi. Takie są jednak skoki i nic nie można już zrobić. Były dziś trudne warunki. Krzysiek Miętus dostał podmuch i narty mu "zwinęło". Brawa jednak dla niego za to, że walczył do końca i wylądował telemarkiem. Don't worry, be happy, zwycięstwo jeszcze przyjdzie Tu albo gdzie indziej.
<strong>Krzysztof Miętus był bardzo smutny. Pocieszaliście go?
</strong>- Był smutny i się nie dziwię. Na pewno chciał daleko skoczyć. Pocieszyliśmy go, ale trzeba się cieszyć.
<strong>W Wiśle zaprezentowałeś się bardzo dobrze, ale stwierdziłeś, że skoki mogły być spóźnione. Jak oceniasz dzisiejsze próby?
</strong>- Trudno powiedzieć, czy w Zakopanem były lepsze. Myślę, że wyglądało to podobnie. Moje skoki są już w miarę ustabilizowane, czasem tylko zdarzy się jakiś gorszy, jak dziś w pierwszym treningu.
<strong>Myślisz, że możesz dłużej utrzymać taką formę?
</strong>- Obiecać nic nie mogę. Czuję jednak, że idzie to w dobrym kierunku. Oby tak dalej!
<strong>W tym tygodniu Twoja forma bardzo poszła w górę. Potrafisz wskazać coś, co o tym zadecydowało?
</strong>- Nie wiem... Nic szczególnego się nie stało. Przyjechałem sobie do domu po Turnieju Czterech Skoczni i poszedłem spać. Tak jakoś wyszło, nie ma się co z tego tłumaczyć (śmiech).
W Zakopanem rozmawiał Michał Knura
<strong></strong>
<strong>Piotr Żyła: </strong>- Tak by wypadało. Zaczęliśmy sezon od jedenastego, teraz jest drugie - także pasuje na to pierwsze wreszcie wskoczyć.
<strong>Czy wynik, jaki uzyskaliście, przerósł Twoje oczekiwania?</strong>
- Nie wiedziałem w ogóle, czy będę startował w drużynówce, bo mamy bardzo wyrównaną kadrę. Jak już dostałem się do składu, to pomyślałem sobie, że pasowałoby dobrze poskakać, skoro otrzymałem szansę. Cieszymy się z drugiego miejsca.
<strong>Ty i koledzy możecie jednak odczuwać niedosyt, bo była szansa na historyczną wygraną. I to bez Małysza w składzie.
</strong>- Na pewno niedosyt pozostał, bo w pewnym momencie mieliśmy ponad dwadzieścia punktów przewagi. Takie są jednak skoki i nic nie można już zrobić. Były dziś trudne warunki. Krzysiek Miętus dostał podmuch i narty mu "zwinęło". Brawa jednak dla niego za to, że walczył do końca i wylądował telemarkiem. Don't worry, be happy, zwycięstwo jeszcze przyjdzie Tu albo gdzie indziej.
<strong>Krzysztof Miętus był bardzo smutny. Pocieszaliście go?
</strong>- Był smutny i się nie dziwię. Na pewno chciał daleko skoczyć. Pocieszyliśmy go, ale trzeba się cieszyć.
<strong>W Wiśle zaprezentowałeś się bardzo dobrze, ale stwierdziłeś, że skoki mogły być spóźnione. Jak oceniasz dzisiejsze próby?
</strong>- Trudno powiedzieć, czy w Zakopanem były lepsze. Myślę, że wyglądało to podobnie. Moje skoki są już w miarę ustabilizowane, czasem tylko zdarzy się jakiś gorszy, jak dziś w pierwszym treningu.
<strong>Myślisz, że możesz dłużej utrzymać taką formę?
</strong>- Obiecać nic nie mogę. Czuję jednak, że idzie to w dobrym kierunku. Oby tak dalej!
<strong>W tym tygodniu Twoja forma bardzo poszła w górę. Potrafisz wskazać coś, co o tym zadecydowało?
</strong>- Nie wiem... Nic szczególnego się nie stało. Przyjechałem sobie do domu po Turnieju Czterech Skoczni i poszedłem spać. Tak jakoś wyszło, nie ma się co z tego tłumaczyć (śmiech).
W Zakopanem rozmawiał Michał Knura
<strong></strong>
Polecane
Sporty zimowe