Piotr Żyła: Odpoczynek? Tydzień nie mogłem wysiedzieć! (wywiad)
01.05.2012
Z urodzonym w Cieszynie skoczkiem, trenującym w KS Wisła-Ustronianka pod okiem Jana Szturca - pierwszego trenera i wujka Adama Małysza, rozmawialiśmy podczas podsumowania sezonu przez Polski Związek Narciarski. Piotr Żyła zdobył w Pucharze Świata 267 punktów, co dało mu 19. pozycję w klasyfikacji generalnej. Na "mamucie" w Vikersund skoczył 232.5m i teraz on jest rekordzistą Polski w długości skoku.
Ponad miesiąc temu zakończyłeś sezon. Odpocząłeś już?
Piotr Żyła: - Nie zmęczyłem się sezonem. Postanowiłem sobie jednak, że tydzień nie będę trenować, ale nic z tego nie wyszło. Nie mogłem wysiedzieć! (śmiech).
Kiedy ostatni raz spotkaliśmy się w Krakowie w listopadzie, powiedziałeś, że postawiłeś sobie jasny cel. Nie chciałeś jednak mówić, o co chodzi, ale zaznaczyłeś, że powiesz po sezonie. Czekam więc na odpowiedź.
- Chciałem punktować w każdym konkursie, a to mi się nie udało. Wiadomo, że zawsze trzeba wliczyć dwa-trzy konkursy, kiedy nie wejdziesz do "30", bo wiatr przeszkodzi, czy ty zrobisz wielki błąd. Tych zawodów bez punktów było u mnie trochę za dużo. Mimo wszystko, jestem jednak zadowolony z niektórych startów, ale celu nie udało się zrealizować.
Od przyszłego sezonu będziecie skakać w bardziej obcisłych kombinezonach. Próbowałeś już taki założyć?
- Ja jeszcze nie, ale Krzysiek Miętus próbował i powiedział, że tak średnio się w nich czuje, ale do wszystkiego trzeba będzie się przyzwyczaić, jeżeli zmiany zostaną zatwierdzone. Kto jest najlepszy, dalej będzie wygrywał. Uważam, że trochę wyrównają się szanse, bo niektórzy na różnych eksperymentach zyskiwali. Jak się jest w formie, to nic nie przeszkodzi.

foto: Rafał Rusek/Pressfocus
PZN zatwierdził nowy podział kadr. Są zmiany, jest jedna kadra A, ale dwie podgrupy. Jak się na to zapatrujesz?
- Szczerze powiem, że jeszcze tego nie analizowałem i nie wiem za bardzo, o co chodzi (śmiech). Ale chyba wiele się nie zmieni w mojej kwestii. Ja będę głównie trenował z Janem Szturcem, bo to daje efekty od jakiegoś czasu i Łukasz Kruczek, jako główny trener kadry, to akceptuje.
Mamy dopiero wiosnę, ale już wiemy, że kolejnego sezonu zimowego nie rozpoczniecie w wietrznym Kuusamo. Wielu się cieszy, a Ty?
- Tam jest fajnie. Zimno, śnieg wiatr - takie ekstremalne warunki. Ja nigdy nie narzekałem na Kuusamo. Ma być teraz Lillehammer, zobaczymy za parę miesięcy, czy to dobry wybór.
Jesteś zapalonym piłkarzem. Jak tam idzie Twojej drużynie Głębczester?
- Trzy mecze rozegraliśmy po zakończeniu sezonu. Teraz występujemy na orlikach. Pierwszy mecz przegraliśmy 2-3, w drugim nie wystąpiłem, bo akurat miałem chrzciny córki, więc też przegrali, bo mnie nie było (śmiech), a ostatnio wygraliśmy. Czasu mam teraz więcej, też gramy w inne dni. Ostatnio bez przerwy "pykałem" trzy godziny, trzeba się trochę poruszać.
Rozmawiał Michał Knura
Ponad miesiąc temu zakończyłeś sezon. Odpocząłeś już?
Piotr Żyła: - Nie zmęczyłem się sezonem. Postanowiłem sobie jednak, że tydzień nie będę trenować, ale nic z tego nie wyszło. Nie mogłem wysiedzieć! (śmiech).
Kiedy ostatni raz spotkaliśmy się w Krakowie w listopadzie, powiedziałeś, że postawiłeś sobie jasny cel. Nie chciałeś jednak mówić, o co chodzi, ale zaznaczyłeś, że powiesz po sezonie. Czekam więc na odpowiedź.
- Chciałem punktować w każdym konkursie, a to mi się nie udało. Wiadomo, że zawsze trzeba wliczyć dwa-trzy konkursy, kiedy nie wejdziesz do "30", bo wiatr przeszkodzi, czy ty zrobisz wielki błąd. Tych zawodów bez punktów było u mnie trochę za dużo. Mimo wszystko, jestem jednak zadowolony z niektórych startów, ale celu nie udało się zrealizować.
Od przyszłego sezonu będziecie skakać w bardziej obcisłych kombinezonach. Próbowałeś już taki założyć?
- Ja jeszcze nie, ale Krzysiek Miętus próbował i powiedział, że tak średnio się w nich czuje, ale do wszystkiego trzeba będzie się przyzwyczaić, jeżeli zmiany zostaną zatwierdzone. Kto jest najlepszy, dalej będzie wygrywał. Uważam, że trochę wyrównają się szanse, bo niektórzy na różnych eksperymentach zyskiwali. Jak się jest w formie, to nic nie przeszkodzi.
foto: Rafał Rusek/Pressfocus
PZN zatwierdził nowy podział kadr. Są zmiany, jest jedna kadra A, ale dwie podgrupy. Jak się na to zapatrujesz?
- Szczerze powiem, że jeszcze tego nie analizowałem i nie wiem za bardzo, o co chodzi (śmiech). Ale chyba wiele się nie zmieni w mojej kwestii. Ja będę głównie trenował z Janem Szturcem, bo to daje efekty od jakiegoś czasu i Łukasz Kruczek, jako główny trener kadry, to akceptuje.
Mamy dopiero wiosnę, ale już wiemy, że kolejnego sezonu zimowego nie rozpoczniecie w wietrznym Kuusamo. Wielu się cieszy, a Ty?
- Tam jest fajnie. Zimno, śnieg wiatr - takie ekstremalne warunki. Ja nigdy nie narzekałem na Kuusamo. Ma być teraz Lillehammer, zobaczymy za parę miesięcy, czy to dobry wybór.
Jesteś zapalonym piłkarzem. Jak tam idzie Twojej drużynie Głębczester?
- Trzy mecze rozegraliśmy po zakończeniu sezonu. Teraz występujemy na orlikach. Pierwszy mecz przegraliśmy 2-3, w drugim nie wystąpiłem, bo akurat miałem chrzciny córki, więc też przegrali, bo mnie nie było (śmiech), a ostatnio wygraliśmy. Czasu mam teraz więcej, też gramy w inne dni. Ostatnio bez przerwy "pykałem" trzy godziny, trzeba się trochę poruszać.
Rozmawiał Michał Knura
Polecane
Sporty zimowe