Piotr Włodarczyk: Należała mi się kartka, chciałem oszukać sędziego

19.03.2012
Były gracz m.in. Legii Warszawa nie błyszczał w niedzielę w barwach Bałtyku Gdynia w starciu z ROW-em Rybnik. - Zupełnie nie wiem, dlaczego tak słabo graliśmy w drugiej połowie - mówi Piotr Włodarczyk.
Pierwsza połowa mogła gdynianom dać nadzieję, że wywiozą z Rybnika trzy punkty. Do przerwy zespół Adama Topolskiego prowadził 1-0, a przy minimalnie większym szczęściu mógł wygrywać jeszcze wyżej. - Graliśmy dobrze i kontrowaliśmy mecz. Po przerwie wyszliśmy... nie wiadomo gdzie. Zupełnie nie wiem, dlaczego graliśmy tak słabo w drugiej połowie. Rybnik zaatakował i strzelił szybko dwa gole. Kolejne minuty to też była katastrofa - żałował były reprezentant Polski.

Trener i piłkarze Bałtyku mieli ogromne pretensje do arbitra. Ich zdaniem, piłkarz ROW-u kopnął kapitana przyjezdnych - Pawła Króla, a Szymon Lizak kazał grać dalej.. Chwilę później Grzegorz Bonk strzelił bramkę na 2-1. - Widziałem, to i moim zdaniem sędzia się pomylił - uważa Włodarczyk.

W drugiej połowie, kiedy goście przegrywali, napastnik wszedł w pole karne i dość teatralnie upadł, żądając, by sędzia podyktował rzut karny. Arbiter był innego zdania i pokazał graczowi żółtą kartkę. - Należała mi się kartka, chciałem oszukać sędziego - przyznał po końcowym gwizdku 34-latek.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również