Piotr Rzepka: GKS Tychy to taka typowa śląska solidność

17.11.2012
- Jeżeli ktoś wygrywa 2-0 z Cracovią, to wiadomo, że jest bardzo silnym zespołem. Wciąż imponuje mi Piotr Rocki, znów groźny jest Marcin Folc - chwali GKS Tychy Piotr Rzepka, trener Bogdanki Łęczna.
Tyszanie zakończą rewelacyjną rundę jesienną meczem na Lubelszczyźnie. Przy korzystnym układzie innych wyników mogą nawet przezimować na podium. Kto mógł się tego spodziewać? - Postawa Tychów, zwłaszcza w ostatnich czterech kolejkach, które wygrali, budzi duży respekt. Przeciwnik jest bardzo trudny i czeka nas kolejny ciężki mecz. Jak się wygrywa 2-0 z Cracovią, to wiadomo, że jest się bardzo silnym zespołem - przyznaje Rzepka.

Czy któryś z zawodników beniaminka zwraca jego szczególną uwagę? - Tam jest widoczna taka typowa śląska solidność. Wiadomo jednak, że potrzeba kilku indywidualności i takie w GKS-ie są. Ciągle imponuje Piotr Rocki. Znów groźny jest Marcin Folc. Jest sporo piłkarzy, którzy kiedyś bardzo dobrze rokowali, a teraz mają coś do udowodnienia. Tomasz Baluli i Bartłomiej Babiarz też wiedzą, o co w piłce chodzi. Największą siłą jest jednak konsekwencja. To zespół tracący mało bramek, a wiadomo, że jak jest się solidnym z tyłu, to z przodu zawsze coś może wpaść - przekonuje szkoleniowiec Bogdanki.

Zespół z Łęcznej natomiast kolejny już sezon spędza jako I-ligowy średniak. Czy ma jeszcze o co walczyć? - W lecie było u nas bardzo dużo zmian, odeszło wielu zawodników, w ich miejsce przyszli młodzi. Jesień była pod kątem ich zaadaptowania do I-ligowej piłki. Jest w tej drużynie sporo potencjału, możemy grać lepiej. Mieliśmy jednak bardzo ciężki terminarz, który ten proces ogrywania się piłkarzy spowolnił. Wierzę jednak, że po zimie włączymy się do grona zespołów, które będą często wygrywać. O awansie nie ma co mówić, lecz jako młodzi sportowcy chcemy zwyciężać - podkreśla.

Jak już informowaliśmy, w starciu może dojść do ciekawego "smaczku". Ojciec, Piotr Mandrysz, trener GKS-u Tychy, może się spotkać z synem - Robertem - zawodnikiem Bogdanki. Wiele zależy jednak w tej kwestii od Rzepki. - Mandrysz w osiemnastce jest, ale skład ogłoszę dopiero przed meczem, więc nie dam się wpuścić w takie rozważania. To, o czym pan mówi, to na pewno jakiś dodatkowy element emocjonalny, ale w profesjonalnym sporcie ma to odgrywać jak najmniejszą rolę. Choć wiadomo, że jakąś odgrywa. Ja jednak w ogóle tego nie biorę pod uwagę, mnie jako trenera to nie interesuje. Mam porządnie nastawić zespół, tak, aby wygrać z drużyną Piotrka Mandrysza, z którym notabene też się bardzo dobrze znam - kończy Piotr Rzepka.

Bogdanka Łęczna - GKS Tychy
autor: Michał Trela

Przeczytaj również