Piotr Rocki złapał psa. "Ale w pogoń za kuną bym się nie puścił!"
Psa, który pojawił się na murawie szybko złapał Rocki. Gdy wydawało się, że sytuacja jest opanowana, zwierzak zaczął jednak gryźć i pomocnik wypuścił go z rąk. - Pies się zdenerwował, bo zahaczył pazurem o moją koszulkę. Zaczął wierzgać, kłapać zębami, więc go wypuściłem. Mam w domu owczarka niemieckiego, więc wiem, jak obchodzić się z psami. Ten jak ugryzie, to naprawdę czuć - opowiadał o zaistniałej sytuacji piłkarz.
Dziennikarze przypomnieli doświadczonemu piłkarzowi, że w ubiegłym tygodniu w lidze szwajcarskiej trzeba było przerwać spotkanie, bo na boisku pojawiła się kuna. - To ciekawe. Ale w pogoń za kuną chyba bym się nie puścił - śmiał się zawodnik.
Tuż po kuriozalnej sytuacji z psem i wznowieniu meczu - GKS stracił bramkę. "Rocky" przyznał, że takie sytuacje potrafią rozkojarzyć. - Jednak nie ma co zwalać na psa, to nasza wina - uderzył się w pierś piłkarz.
Wywiad z Piotrem Rockim na łamach portalu slask.sport.pl