Piotr Rocki: Sami sobie zgotowaliśmy mały horror

21.04.2013
Pomocnik GKS-u Tychy nie pierwszy raz w tym sezonie odegrał kluczową rolę w spotkaniu beniaminka. W sobotę strzelił bramkę w Grudziądzu i asystował znacznie młodszemu koledze z drużyny.
Tuż po przerwie tyszanie prowadzili 3-0 i wydawało się, że spokojnie dowiozą ten wynik do końca. W tym meczu sami sobie zgotowaliśmy mały horror. Po strzeleniu trzeciej bramki powinniśmy wynik pielęgnować, a nie pozwolić przeciwnikowi zdobyć dość przypadkowego gola. Do tego momentu byliśmy na boisku bardziej dojrzalszym zespołem niż gospodarze, a każdy nasz wypad w ich pole karne śmierdział bramką - komentuje Piotr Rocki.

- Ogólnie zagraliśmy fajne spotkanie i zostaliśmy pierwszą drużyną w obecnym sezonie, która zdobyła Grudziądz. Może właśnie dla tego miejscowi kibice na nas gwizdali i buczeli - śmieje się pomocnik śląskiego klubu.

W drugiej połowie na placu gry pojawił się Marcin Folc, który w ostatnim czasie dochodził do siebie po kontuzji. - Nie ukrywam, że ta moja kontuzja trwała już za długo. Mam nadzieję, że moja forma z każdym kolejnym dniem będzie rosła, i że będę mógł dać drużynie jak najwięcej - ma nadzieję napastnik.
źródło: gkstychy.info

Przeczytaj również