Piotr Rocki: Miałem "czuja". Dobrze, że odszedłem z Radzionkowa
19.07.2012
Trener Mandrysz zapowiadał przed meczem pucharowym z Odrą Wodzisław, że potraktuje go jako kolejny sparing. Wasze podejście było podobne?
Piotr Rocki: - Trzeba szanować przeciwnika, bo jak się postępuje inaczej, to się najczęściej takie mecze przegrywa. Podeszliśmy do tego spotkania z pełnym profesjonalizmem. Szkoda straconej bramki na 1-2, bo w krótkim odstępie czasu zdobyliśmy dwie, a trzecia wisiała w powietrzu.
W drugiej połowie oglądaliśmy inny mecz. To gospodarze częściej posiadali piłkę.
- Po przerwie Odra zaczęła bardziej walczyć, ci młodzi chłopcy pokazali wielką ambicję. Kilku z nich na prawdę trzeba pochwalić. Nie bali się grać piłką, nie odstawiali nogi w meczu z zawodnikami, którzy na papierze byli silniejsi. Chcieli zrobić frajdę kibicom. Mam nadzieję, że praca, którą się w tym mieście wykonuje, przyniesie efekty. Chciałbym, aby za jakiś czas, gdy nie będę już grał w piłkę i usiądę na tym stadionie, Odra Wodzisław grała co najmniej w I lidze.
Na razie siadać pan nie musi. Dwie asysty i jedna piękna bramka z woleja. Czego chcieć więcej?
- Zagraliśmy nieźle. Bramka ładna, obejrzałem się i uderzyłem z pierwszej piłki z woleja. Idealnie "siadło". Najładniejsze bramki wpadają, gdy się człowiek nie zastanawia, tylko po prostu dokłada nogę.
Liga coraz bliżej. Jak z formą? Jesteście jeszcze zmęczeni treningami?
- Podchodzę do wszystkiego na spokojnie. Trochę byliśmy zmęczeni po ostatnich treningach, ale widocznie tak to wynika z planu przygotowań. Trener Mandrysz jest profesjonalistą, więc będzie dobrze. Musimy mieć formę na początek, bo czekają nas ciężkie mecze, a trzeba, zwłaszcza u siebie, zapunktować. Ja na razie czuję się bardzo dobrze, chęć do grania jest, szatnia dobrze mnie przyjęła.
Jak odchodził pan z Radzionkowa do Tychów, to przeszła przez głowę myśl, że w I lidze nie zagra pan z Ruchem? "Cidry", których był pan kapitanem, wycofały się z I ligi.
- Spędziłem w tym klubie dwa lata, szkoda, że tak się to ułożyło. Nos mam wielki, ale nie od parady. Miałem "czuja", że coś takiego może się stać i dobrze, że odszedłem i spróbowałem w Tychach. Muszę podziękować mojej żonie, bo ona też mnie przekonywała.
Ruchu mi szkoda, bo udało mi się, że tak powiem, wychować kilku graczy. Może nie do końca wychować, ale jakiś tam wpływ na nich miałem. Bracia Giel, czy Mak już nie grają w Radzionkowie, ale często dzwonią. Szkoda, bardzo szkoda, że Ruch nie zagra w I lidze.
Rozmawiał Michał Knura
Piotr Rocki: - Trzeba szanować przeciwnika, bo jak się postępuje inaczej, to się najczęściej takie mecze przegrywa. Podeszliśmy do tego spotkania z pełnym profesjonalizmem. Szkoda straconej bramki na 1-2, bo w krótkim odstępie czasu zdobyliśmy dwie, a trzecia wisiała w powietrzu.
W drugiej połowie oglądaliśmy inny mecz. To gospodarze częściej posiadali piłkę.
- Po przerwie Odra zaczęła bardziej walczyć, ci młodzi chłopcy pokazali wielką ambicję. Kilku z nich na prawdę trzeba pochwalić. Nie bali się grać piłką, nie odstawiali nogi w meczu z zawodnikami, którzy na papierze byli silniejsi. Chcieli zrobić frajdę kibicom. Mam nadzieję, że praca, którą się w tym mieście wykonuje, przyniesie efekty. Chciałbym, aby za jakiś czas, gdy nie będę już grał w piłkę i usiądę na tym stadionie, Odra Wodzisław grała co najmniej w I lidze.
Na razie siadać pan nie musi. Dwie asysty i jedna piękna bramka z woleja. Czego chcieć więcej?
- Zagraliśmy nieźle. Bramka ładna, obejrzałem się i uderzyłem z pierwszej piłki z woleja. Idealnie "siadło". Najładniejsze bramki wpadają, gdy się człowiek nie zastanawia, tylko po prostu dokłada nogę.
Liga coraz bliżej. Jak z formą? Jesteście jeszcze zmęczeni treningami?
- Podchodzę do wszystkiego na spokojnie. Trochę byliśmy zmęczeni po ostatnich treningach, ale widocznie tak to wynika z planu przygotowań. Trener Mandrysz jest profesjonalistą, więc będzie dobrze. Musimy mieć formę na początek, bo czekają nas ciężkie mecze, a trzeba, zwłaszcza u siebie, zapunktować. Ja na razie czuję się bardzo dobrze, chęć do grania jest, szatnia dobrze mnie przyjęła.
Jak odchodził pan z Radzionkowa do Tychów, to przeszła przez głowę myśl, że w I lidze nie zagra pan z Ruchem? "Cidry", których był pan kapitanem, wycofały się z I ligi.
- Spędziłem w tym klubie dwa lata, szkoda, że tak się to ułożyło. Nos mam wielki, ale nie od parady. Miałem "czuja", że coś takiego może się stać i dobrze, że odszedłem i spróbowałem w Tychach. Muszę podziękować mojej żonie, bo ona też mnie przekonywała.
Ruchu mi szkoda, bo udało mi się, że tak powiem, wychować kilku graczy. Może nie do końca wychować, ale jakiś tam wpływ na nich miałem. Bracia Giel, czy Mak już nie grają w Radzionkowie, ale często dzwonią. Szkoda, bardzo szkoda, że Ruch nie zagra w I lidze.
Rozmawiał Michał Knura
Polecane
I liga