Piotr Paś: Ostatni raz taka sytuacja zdarzyła mi się w juniorach

26.09.2011
W Głogowie, Energetyk ROW Rybnik prawie 50 minut grał w dziesiątkę, bo Piotr Paś dostał czerwoną kartkę. - Nazywajmy rzeczy po imieniu. Głupota - mówi o swoim zachowaniu w meczu z Chrobrym.
Rybniczanie wrócili z wyjazdu z jednym "oczkiem", ale nie wiadomo, jaki byłby wynik, gdyby Piotr Paś nie osłabił swojego zespołu. W 42. minucie meczu, powalił jednego z rywali na ziemię, bo gospodarze nie wybili piłki, gdy leżał jeden z piłkarzy ROW-u. - Za to dostałem żółtą kartkę. Potem jednak wykonałem gest w stronę kibiców miejscowych, którzy nie byli zadowoleni, że nie dostałem czerwonej kartki - mówi Piotr Paś, który jednak "wyleciał" z boiska, zgodnie z życzeniem fanów Chrobrego. - Nie powinienem był tak robić. Przyznaję się, mój błąd. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Głupota - komentuje swoje zachowanie bramkarz.

Paś twierdzi jednak, że druga żółta kartka mu się nie należała. - Gdybym pokazał im środkowy palec, to oczywiście kartka mogłaby być. Jednak ja tylko podniosłem ręce w górę tak, jak zachęca się swoich fanów do dopingu - twierdzi piłkarz beniaminka. Zachowanie bramkarza zauważył sędzia liniowy i zasygnalizował to głównemu.

27-latek dawno nie oglądał kartki koloru czerwonego. - Ostatni raz zostałem wyrzucony z boiska, kiedy grałem w juniorach w Jastrzębiu, za czasów trenera Jana Furlepy. Było to w meczu z Przyszłością Rogów - wspomina Paś.

W Głogowie, w miejsce Piotra Pasia, wszedł młody Marcel Nierstenhofer. Był to debiut 21-latka w lidze. Czy może on na dłużej zostać między słupkami rybnickiej bramki? - Decyzja należy do trenera. W ostatnich kilku meczach nie czułem się najlepiej, miałem udział przy straconych bramkach. W Głogowie było dobrze i wiem, że forma idzie w górę - odpowiada podstawowy dotąd bramkarz ROW-u.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również