Piotr Mandrysz: Skala trudności dodatkowo wzrośnie

30.11.2012
Trener beniaminka I ligi jest zadowolony z tego, co pokazali jego piłkarze w zakończonej niedawno rundzie jesiennej. - Wiadomo, że o punkty wiosną jest o wiele trudniej. Wysoka pozycja nie usypia nas - mówi.
Znalazł już Pan czas na podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu GKS-u Tychy?

Piotr Mandrysz: -
Znalazłem... (długa cisza).

I jakie wnioski Pan wyciągnął? Nie ma na co narzekać.

- Trudno nie być zadowolonym po takiej rundzie. Początek sezonu mieliśmy trudny ze względu na terminarz, trudnych przeciwników. Jedynym piłkarzem, o którym można powiedzieć, że był doświadczony na tym poziomie, był Piotrek Rocki. Drużyna była więc niedoświadczona i musiała całą rundę poświęcić na zapoznanie się z tą ligą. Cieszę się, że skończyliśmy rundę na tak wysokim miejscu. To przeszło oczekiwania nas wszystkich. Gdy po pięciu kolejkach jest się na przedostatnim miejscu w tabeli, to trudno zakładać, że po zakończeniu rundy będzie aż taka metamorfoza.

Po odblokowaniu się na terenie Sandecji zaczęliście uzyskiwać dobre rezultaty. Za które spotkania można Pana zespół szczególnie pochwalić?

- Za mecze Olimpią Grudziądz, Miedzią Legnica i Cracovią. To były bardzo dobrze rozegrane spotkania pod względem taktycznym. W żadnym z tych spotkań nie byliśmy faworytem, a udało się je wygrać, co na pewno było zaskoczeniem dla większości ludzi z branży.

Przerwę między rozgrywkami spędzicie na bezpiecznym miejscu w tabeli. Czy z uwagi na tę wysoką pozycję, będziecie chcieli powalczyć o coś więcej, czy skupicie się tylko na najważniejszym celu - pewnym utrzymaniu?

- Dla nas cel się nie zmienia. Borykamy się z różnymi problemami. Nie mamy swojego stadionu i dalej go mieć nie będziemy. Nie będziemy mieli nawet możliwości trenowania na boisku, które mieliśmy w Tychach, bo rozpocznie się budowa stadionu. Stąd też skala trudności dodatkowo wzrośnie. 29 zdobytych punktów sprawia, że zima będzie spokojna i będziemy mogli przygotowywać się, aby cel nadrzędny - utrzymanie -  jak najszybciej osiągnąć. Wiadomo, że o punkty wiosną jest o wiele trudniej. Wysoka pozycja nie usypia nas.

Gdzie w takim razie będziecie trenować, jeżeli nie będzie już możliwości na starym stadionie?

- Będziemy się przenosili na osiedle "A". Tam będzie nasza "baza wypadowa", czyli szatnie, pomieszczanie na sprzęt. Na boiska będziemy musieli dojeżdżać, tam, gdzie się uda załatwić to kierownictwu klubu.

Myślał Pan już nad zmianami w kadrze? Kto może wzmocnić tyską ekipę?

- Trudno mówić o wzmocnieniach, bo mamy bardzo ograniczone możliwości finansowe. Jeżeli będziemy chcieli kogoś pozyskać, to dla tych ewentualnych nabytków zrobić miejsce w kadrze. Aby to zrobić, będziemy musieli z niektórymi się rozstać. To nigdy nie jest miłą sprawą. Ale takie jest życie...

Czy w gronie piłkarzy, którzy są najbliżsi odejścia z Tychów, jest Dawid Jarka? Nie odbudował się w Pana zespole...

- Nie chcę się jeszcze teraz zagłębiać w tematy personalne. Kultura nakazuje, aby wpierw dowiedzieli się o tym sami zainteresowani, a dopiero potem można to ogłosić.

Rozmawiał Michał Knura
autor: Michał Knura

Przeczytaj również