Piotr Mandrysz: Czy mam ubaw? Pewnie trochę większy niż zawodnicy
04.02.2013
Zajęcia z aerobiku Mandrysz podpatrzył 12 lat temu, kiedy to przebywał na stażu w Tirolu Innsbruck. Trenerem tej drużyny był Joachim Loew, a podobne ćwiczenia wykonywali już sześciolatkowie. - Uważam, że jest to bardzo dobra forma urozmaicenia zajęć i powinny ją mieć wszystkie grupy wiekowe - mówi szkoleniowiec.
Dla zawodników GKS-u fitness to nic nowego. Podobne zajęcia mieli rok temu. - Staramy się, aby piłkarze tą zimową monotonię mieli jak najbardziej urozmaiconą. Koordynacja ruchowa to jest rzecz, nad którą trzeba najbardziej pracować. Ale ta grupa jest już do tego przyzwyczajona i widać, że robi postępy - przyznaje Mandrysz, który nie opuszcza zajęć i pomaga prowadzącej Luizie Zawadzkiej. - Czy mam ubaw? Pewnie trochę większy niż oni, bo chłopcy są zmęczeni. Ja staram się tylko pomóc prowadzącej w prawidłowym wykonaniu poszczególnych elementów, bo przy tak licznej grupie jest to nie do opanowania - wyjaśnia.
To, że piłkarze robią postępy, potwierdza pani instruktor. - Na początku było dużo gorzej, zwłaszcza, jeśli chodzi o koordynację. W tej chwili jest już dobrze. Z każdymi zajęciami widać poprawę, bo piłkarze znają już figury, wiedzą, o co chodzi - opowiada w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".
Czy zajęcia podobają się zawodnikom? Oczywiście! - Lepsza taka forma, niż bieganie interwałów. Na początku problem sprawiało mi praktycznie wszystko, teraz wygląda to w miarę poprawnie. Ciężko jest dorównać pani instruktor, ale staramy się wykonywać ćwiczenia tak jak ona. Na początku myśleliśmy, że będą to najłatwiejsze zajęcia, ale po 15 minutach okazało się, że trzeba się do nich solidnie przyłożyć, żeby coś z nich mieć - przyznaje Tomasz Balul.
Dla zawodników GKS-u fitness to nic nowego. Podobne zajęcia mieli rok temu. - Staramy się, aby piłkarze tą zimową monotonię mieli jak najbardziej urozmaiconą. Koordynacja ruchowa to jest rzecz, nad którą trzeba najbardziej pracować. Ale ta grupa jest już do tego przyzwyczajona i widać, że robi postępy - przyznaje Mandrysz, który nie opuszcza zajęć i pomaga prowadzącej Luizie Zawadzkiej. - Czy mam ubaw? Pewnie trochę większy niż oni, bo chłopcy są zmęczeni. Ja staram się tylko pomóc prowadzącej w prawidłowym wykonaniu poszczególnych elementów, bo przy tak licznej grupie jest to nie do opanowania - wyjaśnia.
To, że piłkarze robią postępy, potwierdza pani instruktor. - Na początku było dużo gorzej, zwłaszcza, jeśli chodzi o koordynację. W tej chwili jest już dobrze. Z każdymi zajęciami widać poprawę, bo piłkarze znają już figury, wiedzą, o co chodzi - opowiada w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".
Czy zajęcia podobają się zawodnikom? Oczywiście! - Lepsza taka forma, niż bieganie interwałów. Na początku problem sprawiało mi praktycznie wszystko, teraz wygląda to w miarę poprawnie. Ciężko jest dorównać pani instruktor, ale staramy się wykonywać ćwiczenia tak jak ona. Na początku myśleliśmy, że będą to najłatwiejsze zajęcia, ale po 15 minutach okazało się, że trzeba się do nich solidnie przyłożyć, żeby coś z nich mieć - przyznaje Tomasz Balul.
Polecane
I liga