Piotr Mandrysz: Czas posiadania piłki nie decyduje o wygranej

21.04.2013
GKS Tychy jako pierwszy zespół w tym sezonie zdobył trzy punkty na stadionie w Grudziądzu. Beniaminek nie prowadził gry, ale był zabójczo skuteczny, co podkreślali po spotkaniu trenerzy obu ekip.
- Nie ukrywam, że bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo jako pierwszy zespół w tym sezonie pokonaliśmy Olimpię tutaj w Grudziądzu. Spotkanie było dla nas niezmiernie trudne, gdyż grudziądzanie to bardzo dobra drużyna. Uważam, że potencjał ofensywy nakazuje widzieć ich w gronie kandydatów do awansu. Potwierdzili to w pojedynku, gdzie dłużej utrzymywali się przy piłce. Jednak nie czas posiadania piłki decyduje o wygranej, a skuteczność - podkreślił Piotr Mandrysz, szkoleniowiec GKS-u Tychy.

Trener powiedział też, że pierwsze 45 minut było w wykonaniu jego podopiecznych świetne. - W przerwie uczulałem zawodników, że od początku drugiej połowy Olimpia ruszy na naszą bramkę, bo nie będzie miała nic do stracenia. To się też potwierdziło. Szybko strzelony gol dał nam jednak komfort grania. Szkoda tylko, że straciliśmy bramkę, po, wydaje się, mylnej decyzji sędziego. Sam nie mogę tego na sto procent potwierdzić, ale zawodnicy zarzekają się, że piłka nie opuściła placu gry, a co za tym idzie nie powinno być rzutu rożnego, po którym padła bramka kontaktowa - dodał.

- Mimo, że mówi się o nas, że gramy, jak gramy, to ja życzę wszystkich zespołom, żeby tak właśnie wyglądała ich gra - zakończył Mandrysz.

Zawiedziony wynikiem był oczywiście Tomas Asensky, opiekun Olimpii. - Niestety, ten mecz od samego początku nie ułożył się po naszej myśli. Nie chcieliśmy stracić gola, a zarazem szybko wyjść na prowadzenie, przez co grałoby nam się łatwiej. W teorii takie rzeczy są często skrupulatnie przygotowane, ale później boisko i tak wszystko weryfikuje - stwierdził.
źródło: gkstychy.info

Przeczytaj również