Piłkarzom Górnika zabrakło w meczu z Piastem zaangażowania?

02.12.2013
Między innymi takie pytanie, zadali dziś dziennikarze trenerowi Ryszardowi Wieczorkowi, na konferencji przed domowym spotkaniem z ostatnim w tabeli T-Mobile Ekstraklasy Widzewem Łódź.
W sobotę "Trójkolorowi" przegrali w małych derbach Śląska 0-2 z Piastem Gliwice. Już we wtorek będą mieć doskonałą okazję do rehabilitacji, bo zmierzą się na stadionie przy Roosevelta z łódzkim Widzewem, który po 18. kolejce zamyka tabelę. - Po ostatnim przegranym spotkaniu z Piastem Gliwice najważniejsze dla nas jest to, aby podnieść morale zespołu. Nie jest łatwo przegrać mecz derbowy. Po meczu widziałem, jak każdy z zawodników przeżywał porażkę. Dlatego liczę na to, że na poniedziałkowych zajęciach zobaczę chęć rewanżu, zmazania plany. Dobrze się stało, że już jutro gramy kolejny mecz i pokażemy, że wrócimy na właściwe tory - uważa trener zabrzan, Ryszard Wieczorek.

Na przegraną Górnika wpływ miało zapewne kilka czynników. Czy jednym z nich były zbyt małe zaangażowanie drużyny gości? - Skąd. Chęci do gry nie można odmówić nikomu. Straciliśmy jednak bramkę już w 1. minucie meczu. Prowadziliśmy później grę, przeciwnik się cofał i skutecznie nam przeszkadzał, faulując. To mogło spowodować taki odbiór naszej gry wśród kibiców, że to Piast był bardziej zaangażowany. Nic bardziej mylnego. Jestem przekonany, że zespół chciał, starał się i robił wszystko, mimo ogromnych problemów, aby wygrać. Zdaję sobie sprawę, że punktem wyjścia w każdym meczu jest pełne zaangażowanie zawodników, do którego dołożymy umiejętności. Proszę jednak zauważyć, że przed meczem z Podbeskidziem wydawało się, że łatwo wygramy, a na boisku tak lekko nie było. Przekonała się zresztą o tym wczoraj Legia Warszawa - odpowiada szkoleniowiec.

- Co do porażki, proszę zauważyć, ile zmian nastąpiło w składzie i ustawieniu w meczu z Podbeskidziem i Piastem. Wypadli kontuzjowani, chorzy, niektórzy zmienili pozycje. Ten brak stabilizacji na pewno miał wpływ na nasze wyniki. Już wczoraj na treningu dużo rozmawialiśmy o tym. Dałem jednak chłopakom do zrozumienia, że wypadki przy pracy się zdarzają, robimy więc wszystko, żeby z Widzewem zagrać "z zębem" i wygrać - zapewnia Wieczorek.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również