Piłkarze Warty Poznań... sami prowadzili busa, by dojechać do Jaworzna
29.05.2013
GKS Tychy odniósł najwyższe zwycięstwo w tym sezonie. - Stworzyliśmy wiele płynnych akcji ofensywnych, po których zdobyliśmy bramki. Z pewnością wpływ na końcowy rezultat miały czerwone kartki, które w dość niefrasobliwy sposób otrzymali obrońcy Warty. Pozostali zawodnicy zmuszeni byli więc do dużego wysiłku - powiedział trener Piotr Mandrysz.
- Dla nas jest to tragedia sportowa, bo wynik 0:5 i gra, jaką tutaj zaprezentowaliśmy, na pewno chluby nam nie przynosi. Ten rezultat niestety odzwierciedla miejsce w tabeli, które obecnie zajmujemy. Po takiej klęsce trudno zebrać myśli, dlatego nic więcej nie mogę powiedzieć - podsumował Krzysztof Pawlak.
Z kolei portal sport.slask.pl przytacza słowa trenera Warty na temat podróży na mecz z GKS-em. - Na mecz przyjechaliśmy co prawda dzień przed meczem, ale trzema prywatnymi samochodami i busem, który prowadzili na zmianę sami zawodnicy. Piłkarz za kierownicą musi brać odpowiedzialność za życie kolegów, których wiezie. To nie jest normalne - kręcił głową Pawlak.
- Dla nas jest to tragedia sportowa, bo wynik 0:5 i gra, jaką tutaj zaprezentowaliśmy, na pewno chluby nam nie przynosi. Ten rezultat niestety odzwierciedla miejsce w tabeli, które obecnie zajmujemy. Po takiej klęsce trudno zebrać myśli, dlatego nic więcej nie mogę powiedzieć - podsumował Krzysztof Pawlak.
Z kolei portal sport.slask.pl przytacza słowa trenera Warty na temat podróży na mecz z GKS-em. - Na mecz przyjechaliśmy co prawda dzień przed meczem, ale trzema prywatnymi samochodami i busem, który prowadzili na zmianę sami zawodnicy. Piłkarz za kierownicą musi brać odpowiedzialność za życie kolegów, których wiezie. To nie jest normalne - kręcił głową Pawlak.
Polecane
I liga