Piłkarze Górnika potrzebowali wstrząsu. "Futbol bywa niesprawiedliwy"

29.03.2010
- W przerwie meczu z Flotą padły ostre słowa. Trener miał do nas sporo pretensji. Ale taka reprymenda poskutkowała - podkreślał Sebastian Nowak, golkiper Górnika Zabrze.
Każda passa kiedyś się kończy, więc i Sebastian Nowak, bramkarz Górnika Zabrze, musiał w końcu puścić gola. Padło na mecz z Flotą Świnoujście i skuteczną "jedenastkę" w wykonaniu Charlesa Uchenny. Czarnoskóry napastnik znalazł sposób na bramkarza zabrzan jako pierwszy od 322 minut! - Wydaje mi się, że karny rzeczywiście im się należał. Uchenna dzióbnął piłkę i wpadłem na niego - przyznał po meczu Nowak, który dodatkowo zarobił żółtą kartkę.

W pierwszej połowie gra Górnika nie kleiła się. Trzeba było wstrząsnąć drużyną. O odpowiednią motywację zadbał w przerwie Adam Nawałka, czego efektem była lepsza gra i bramka Mariusza Przybylskiego. - Bardzo ostre słowa padły w szatni. Trener miał żal, że przez pierwsze 25 minut nie wyglądało to tak jak to sobie zakładaliśmy na odprawie. Mocne słowa poskutkowały. Druga połowa była już dużo lepsza w naszym wykonaniu - ocenił bramkarz.

Chociaż w drugiej połowie zabrzanie dominowali nad rywalem, to jednak nie zdołali strzelić bramki na wagę trzech punktów. - Szkoda, bo okazje były. Piłka jednak nie zawsze jest sprawiedliwa - podsumował Nowak.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również