Piłkarze GKS-u Tychy chcą nawiązać do meczów z Lechem i Jagiellonią
18.07.2013
Wszyscy w drużynie GKS-u Tychy zgodnie podkreślają, że przyszły sezon dla każdego jest jedną wielką zagadką. - Pracowaliśmy dosyć ciężko i wykonaliśmy solidną robotę. Zobaczymy, jak się to przełoży na postawę w lidze. Zespół, w sporej jego części, jest nowy. Mam nadzieję, że stworzymy dobrą mieszankę, która zaskoczy już od początku - mówi Mateusz Bukowiec, ofensywny pomocnik tyszan. - Sami jednak nie wiemy na co nas stać. Sparingi to nie to samo co liga. Pierwszych kilka kolejek powinno dużo pokazać, bo chcemy stworzyć drużynę, z której kibice będą zadowoleni - dodaje.
W Tychach zmienili się nie tylko piłkarze, ale przede wszystkim trener. - Nie da się ukryć, że trenujemy inaczej. Szkoleniowiec ma inny pomysł na grę, będziemy grali innym systemem. Uczymy się tego, a okres przygotowawczy był przecież krótki - zauważa "Buki". Krótki był nie tylko okres przygotowawczy, ale też obóz. Trwał on... zaledwie trzy dni. - Nie był najkrótszy w mojej karierze, bo z Krzyśkiem Bizackim sobie przypomnieliśmy, że kiedyś w Koszarawie Żywiec mieliśmy podobny. Tamten miał jednak typowo integracyjny charakter, żeby sklecić zespół. Teraz widocznie trener też tak chciał. Poznaliśmy się trochę lepiej, potrenowaliśmy w spokoju i mamy nadzieję, że to zaowocuje - zaznacza.
Funkcjonowanie szatni mogło mocno zmienić odejście Piotra Rockiego. - Piotrek był ważnym elementem tej układanki, ale wybrał Kolejarza, z echem transferu takim, jakie było. My się nigdy nie dowiemy jak było naprawdę. Życzymy Piotrkowi powodzenia, jesteśmy w kontakcie, bo to nadal nasz bardzo dobry kolega - podkreśla były gracz Górnika Zabrze. Zgadza się z nim kapitan Łukasz Kopczyk. - GKS na pewno nie jest już taki sam. Odeszło sporo chłopaków, którzy grali tu długo, jak Babiarz czy Kupczak albo byli bardzo ważni jak Rocki. Wiadomo, że Piotrek to typ lidera i na boisku i poza nim. Robił atmosferę w szatni, ale wiadomo, że nie ma ludzi niezastąpionych. Najprawdopodobniej zostanie z nami Krzysiek Bizacki, został Mariusz Masternak, wię będzie miał kto trzymać w ryzach szatnię, a młodzi będą mieli kogo podpatrywać - twierdzi, siebie skromnie nie wymieniając.
Nikt jednak tyszanom nie stawiał wyraźnych oczekiwań, co mają w tym sezonie osiągnąć. - Działacze zdają sobie sprawę z tego, że drużyna jest mocno przebudowana, czekamy ze zniecierpliwieniem na efekty tego, co uda nam się ugrać - przyznaje Bukowiec.
Zanim jednak rozpocznie się liga, tyszanie wystartują w Pucharze Polski. - Choćby przez to, że mecz jest trzy dni przed spotkaniem ligowym, nie obawiam się, że ktoś będzie chciał go odpuścić. Błąd w takiej potyczce może sprawić, że wypadniesz ze składu na ligę. Rok temu sam się o tym przekonałem - po moim błędzie padł gol dla Górnika Wałbrzych i potem na debiut w I lidze czekałem kilka kolejek. Przypominam sobie spotkania z Lechem czy z Jagiellonią sprzed kilku lat, które ściągnęły na trybuny sporo osób. Teraz gramy w Jaworznie, ale przy dobrym losowaniu też ludzie pewnie by przyjechali. Na to więc liczymy - kończy Łukasz Kopczyk.
W Tychach zmienili się nie tylko piłkarze, ale przede wszystkim trener. - Nie da się ukryć, że trenujemy inaczej. Szkoleniowiec ma inny pomysł na grę, będziemy grali innym systemem. Uczymy się tego, a okres przygotowawczy był przecież krótki - zauważa "Buki". Krótki był nie tylko okres przygotowawczy, ale też obóz. Trwał on... zaledwie trzy dni. - Nie był najkrótszy w mojej karierze, bo z Krzyśkiem Bizackim sobie przypomnieliśmy, że kiedyś w Koszarawie Żywiec mieliśmy podobny. Tamten miał jednak typowo integracyjny charakter, żeby sklecić zespół. Teraz widocznie trener też tak chciał. Poznaliśmy się trochę lepiej, potrenowaliśmy w spokoju i mamy nadzieję, że to zaowocuje - zaznacza.
Funkcjonowanie szatni mogło mocno zmienić odejście Piotra Rockiego. - Piotrek był ważnym elementem tej układanki, ale wybrał Kolejarza, z echem transferu takim, jakie było. My się nigdy nie dowiemy jak było naprawdę. Życzymy Piotrkowi powodzenia, jesteśmy w kontakcie, bo to nadal nasz bardzo dobry kolega - podkreśla były gracz Górnika Zabrze. Zgadza się z nim kapitan Łukasz Kopczyk. - GKS na pewno nie jest już taki sam. Odeszło sporo chłopaków, którzy grali tu długo, jak Babiarz czy Kupczak albo byli bardzo ważni jak Rocki. Wiadomo, że Piotrek to typ lidera i na boisku i poza nim. Robił atmosferę w szatni, ale wiadomo, że nie ma ludzi niezastąpionych. Najprawdopodobniej zostanie z nami Krzysiek Bizacki, został Mariusz Masternak, wię będzie miał kto trzymać w ryzach szatnię, a młodzi będą mieli kogo podpatrywać - twierdzi, siebie skromnie nie wymieniając.
Nikt jednak tyszanom nie stawiał wyraźnych oczekiwań, co mają w tym sezonie osiągnąć. - Działacze zdają sobie sprawę z tego, że drużyna jest mocno przebudowana, czekamy ze zniecierpliwieniem na efekty tego, co uda nam się ugrać - przyznaje Bukowiec.
Zanim jednak rozpocznie się liga, tyszanie wystartują w Pucharze Polski. - Choćby przez to, że mecz jest trzy dni przed spotkaniem ligowym, nie obawiam się, że ktoś będzie chciał go odpuścić. Błąd w takiej potyczce może sprawić, że wypadniesz ze składu na ligę. Rok temu sam się o tym przekonałem - po moim błędzie padł gol dla Górnika Wałbrzych i potem na debiut w I lidze czekałem kilka kolejek. Przypominam sobie spotkania z Lechem czy z Jagiellonią sprzed kilku lat, które ściągnęły na trybuny sporo osób. Teraz gramy w Jaworznie, ale przy dobrym losowaniu też ludzie pewnie by przyjechali. Na to więc liczymy - kończy Łukasz Kopczyk.
Polecane
I liga