Piłkarz ROW-u: Przyszedł Ulatowski i dostałem obuchem w łeb (wywiad)

21.09.2013
Marcin Nowacki w Miedzi czuł się znakomicie. Miał walczyć o ekstraklasę. Nowy trener nie widział go jednak w składzie i wypożyczono go do ROW-u. - Ten zespół ma potencjał - mówi o ekipie Ryszarda Wieczorka.
Dziś w Legnicy dojdzie do spotkania jedynych drużyn w I lidze, które nie wygrały jeszcze spotkania. Gospodarze zajmują ostatnie, a goście pierwszą ze spadkowych lokat w tabeli.

Pana przygoda z Miedzią była udana do momentu zmiany trenera. Jak Pan ocenia czas spędzony w Legnicy?


Marcin Nowacki, pomocnik wypożyczony z Miedzi do ROW-u: - Bardzo miło wspominam Legnicę, fajne chwile przeżyłem w tym klubie. Dwa lata temu przyszło tam wielu zawodników z ekstraklasową przeszłością i postawiono nam cel, aby w trzy lata "zrobić" ekstraklasę dla Miedzi. Dwa sezony byliśmy prowadzeni przez trenera Bogusława Baniaka i uważam, że - razem z zawodnikami, którzy tam jeszcze są lub byli - osiągnęliśmy fajne wyniki. Awansowaliśmy do I ligi, a jako beniaminek zajęliśmy wysoką pozycję w tabeli. Teraz mieliśmy walczyć o awans. Zmienił się trener, przyszedł Rafał Ulatowski i z dnia na dzień dostałem obuchem w łeb.

Za jego kadencji zagrał Pan tyko w meczu Pucharu Polski. Tłumaczył, dlaczego stawia na kogo innego? Rozmawialiście?

- Dopiero w połowie sierpnia powiedział mi, że nie będę u niego grał. Trochę późno... To było już po okresie przygotowawczym, liga ruszyła i było ciężko znaleźć sobie klub. Mówił, że na tej pozycji wystawia młodzieżowca i będę miał bardzo trudno. Dodał, że jestem oczywiście w kadrze pierwszego zespołu i mam walczyć, bo nikt mnie nie wygania na siłę.

Sama obecność w drużynie  jednak Pana nie interesowała.

- No właśnie. Uznałem, że to jeszcze nie ten czas, żeby kończyć z piłką, albo siedzieć w Legnicy na siłę i brać pieniądze.

Jak już wiemy, Ulatowskiego nie ma w Miedzi. To dobry trener? Ostatnio nie osiąga żadnych wyników...

- Miał swoją wizję, w której ja nie miałem miejsca w składzie i brnął w to, do czego był przekonany. Nie chcę za bardzo wypowiadać się o jego pracy. Mogę powiedzieć, że warsztat miał bardzo fajny, ale coś nie "zapaliło". Inaczej wyglądałoby to, gdyby zespół wygrywał, a my przeplataliśmy spotkania dobre, słabszymi.

Powody?
- Sami próbowaliśmy sobie w szatni wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje... Myślę, że zabrakło serii dwóch-trzech zwycięstw, by to ruszyło.

Miedź jest ostatnia w tabeli. Wyniki zweryfikowały  wizję "Uli" dość brutalnie.

- Jak widać, nie było to dobre dla zespołu. Teraz drużynę  przejął Piotr Tworek - a on prezentuje szkołę Baniaka - i Miedź zaczyna znowu wracać do futbolu ofensywnego. Z tego co wiem, to już w meczu z Arką wyglądało to lepiej.



Miał pan jakieś inne oferty oprócz tej, która pojawiła się z ROW-u?

- Było zainteresowanie MKS-u Kluczbork, ale nie chciałem schodzić do niżej ligi. Więc jak zadzwonił do mnie trener Ryszard Wieczorek, że Jarek Wieczorek zerwał więzadła krzyżowe, to zdecydowałem się przyjść do Rybnika na wypożyczenie. Być może będę tu tylko do końca roku, bo w umowie jest zapis, że Miedź ma prawo zażądać mojego powrotu w przerwie zimowej.

Trafił Pan w końcu do Rybnika, jest już z zespołem kilka tygodni. Jakie wrażenia? Na pewno jest trochę skromniej.

- Kiedy przechodziłem z Wisły Płock do Miedzi, tam też wszystko powoli się budowało. Myślę, że ROW jest w tej chwili dokładnie w tym samym miejscu - po awansie zarząd próbuje robić wszystko, aby to szło w dobrym kierunku.

Do gry przy Gliwickiej namawiał Pana m.in. Sławomir Szary, który opowiadał o dobrej atmosferze w szatni.

-
Gdy się idzie w nowe miejsce i nie wie, jak tam jest, to się pyta. Rozmawiałem więc ze Sławkiem i bardzo mi polecał. Jest tak, jak mówił. Atmosfera - naprawdę super. Gram tu dopiero trzy tygodnie, ale zostałem przyjęty bardzo dobrze. Do tego znałem trenera Wieczorka i nie zastanawiałem się ani przez chwilę, by z jego propozycji nie skorzystać.

Wasze ścieżki krzyżują się już w trzecim klubie. Co takiego ma w sobie ten trener, że tak chętnie Pan z nim współpracuje?

- Bardzo profesjonalnie podchodzi do swoich obowiązków, ma dobrą wizję. Do tego widzę, że ten zespół ma spory potencjał. Wyniki, jakie osiągnęliśmy - przez te trzy tygodnie, które ja tutaj jestem - nie są adekwatne do tego, co my prezentujemy na boisku. To trochę boli.

Wciąż czekacie na pierwsze zwycięstwo. Mógł Pan mieć debiut marzenie, bo z Sandecją przegraliście w dość frajerski sposób. Od 2-0 do 2-3.

- To był już wygrany mecz, ale pojawiły się błędy. One się będą zdarzały, są wkalkulowane w sport, ale musimy z nich wyciągać wnioski. Potencjał i wizja trenera daje podstawy, by wierzyć, że będzie lepiej.

Po derbowej porażce z GKS-em Katowice zagracie z Miedzią. Znaczy pana koledzy zagrają.

- Ja, niestety, nie będę mógł wystąpić, bo jestem zawodnikiem Miedzi wypożyczonym do ROW-u i taki zapis widnieje w umowie. Będę jednak oglądał mecz z trybun.

Jest wewnętrzne rozdarcie, komu tu dziś kibicować?

- Mam ogromny sentyment do Legnicy i do tego zespołu. Jest tam naprawdę fajna ekipa i takiej atmosfery nie było w zespołach, w których występowałem wcześniej. Jednak aktualnie jestem związany kontraktem z klubem z Rybnika i interesują mnie punkty dla ROW-u.

Rozmawiał Michał Knura

Miedź Legnica - Energetyk ROW Rybnik
sobota, 20:00
Sędzia Michał Zając (Sosnowiec)
autor: Michał Knura

Przeczytaj również