"Pierwszy raz" Warzychy-trenera. "Mamy już pewien tok pracy"

06.05.2014
- Nie popełnialiśmy niewymuszonych błędów, które dawały przeciwnikom łatwe bramki. To był chyba pierwszy solidny mecz, w którym nie było prostych wpadek - mówi po derbach trener Robert Warzycha.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
W kilku wcześniejszych meczach Górnik miał fragmenty dobrej gry, jednak nawet jeśli zabrzanie mieli korzystny rezultat - jak na przykład przeciwko Jagiellonii Białystok - to popełniali katastrofalne błędy w defensywie, przez co tracili kolejne punkty.

- W niektórych wcześniejszych meczach graliśmy naprawdę dobrze, czasem brakowało "kropki nad i". Graliśmy trochę w kratkę. Mamy już pewien tok pracy, który pozwala nam grać lepiej, niż w pierwszych spotkaniach - przyznaje trener Robert Warzycha, który może cieszyć się z pierwszego ligowego zwycięstwa Górnika pod jego wodzą.

W derbach z Ruchem w końcu udało się zachować czyste konto z tyłu. Sztuka ta udała się Górnikowi pierwszy raz od 1 marca i pojedynku z Koroną Kielce. - Nie popełnialiśmy niewymuszonych błędów, które dawały przeciwnikom łatwe bramki. To był chyba pierwszy solidny mecz, w którym nie było prostych wpadek. To się odzwierciedliło w wyniku - wyjaśnia Warzycha.

Mimo że do przerwy Górnik prowadził 2-0, to kibice nie mogli ze spokojem czekać na drugą połowę. Wszyscy mieli w głowach mecz z "Jagą", w którym zabrzanie roztrwonili jeszcze wyższe prowadzenie. Tym razem jednak drużyna z Roosevelta zaprezentowała się po przerwie lepiej i nie pozwoliła rywalowi odrobić straty.

- Wyciągnęliśmy wnioski z meczu z Jagiellonią, w którym wygrywaliśmy do przerwy 3-1 i schodziliśmy na przerwę z dwubramkową przewagą. Teraz zaczęliśmy drugą część o wiele lepiej. Wyszliśmy wyżej, w zasadzie nie daliśmy Ruchowi przejść na nasze pole karne - opowiada o początku drugiej połowy trener-menedżer Górnika.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również