Piacenza - Częstochowa 2-3

12.02.2009
AZS Częstochowa sprawił sporą niespodziankę, pokonując po niezwykle emocjonującym meczu 1/8 Ligi Mistrzów, faworyzowany zespół Copry Piacenza!
Częstochowianie wyszli na parkiet przestraszeni. Ich ataki zatrzymywały się na bloku gospodarzy. Pozwoliło to Piacenzie odskoczyć na cztery punkty, a przewaga utrzymała się do drugiej przerwy technicznej. Po niej, na zagrywce pojawił się Nowakowski i okazało się to momentem przełomowym. Dobry serwis środkowego AZS-u, a także dwa błędy w ataku Marshalla, dały remis. Od stanu po 18 oba zespoły toczyły walkę punkt za punkt. Jednak przy wyniku 23-24, Stelmach popisał się skutecznym blokiem i "akademicy" wygrali pierwszą partię.

Kolejny set to w zasadzie kopia poprzedniego. Na początku ponownie odskoczyli Włosi. Goście dokładnie przy tym samym rezultacie, co w pierwszej partii, rozpoczęli odrabianie strat. Bohaterem nie był jednak  Nowakowski, a Bartman. Ataki młodego przyjmującego częstochowian były zabójcze! Dodatkowo, trener Panas wprowadził na parkiet Drzyzgę i Janeczka. Ta dwójka dała w końcówce zwycięstwo Polakom. Na twarzach kibiców pojawiła się konsternacja, bo faworyzowani gospodarze przegrywali już 0-2.

Siatkarze z Piacenzy znaleźli się w krytycznej sytuacji, ale nie załamali rąk. Trzecia partia zakończyła się sukcesem Włochów, choć AZS walczył do samego końca. Przy stanie 24-22 dla miejscowych, pomylił się Bjelica i tliła się jeszcze nadzieja na wygraną "do zera". Meoni rozegrał jednak jeszcze raz do swojego środkowego, a ten już się nie pomylił. Czwarta odsłona nie miała już tak dramatycznego przebiegu. Podopieczni Angelo Lorenzettiego przejęli kontrolę na parkiecie, a trener Panas widząc sytuację na boisku dał odpocząć swoim podstawowym zawodnikom, oszczędzając ich na tie-break.

Ostatni set lepiej rozpoczęli częstochowianie. Jednak dopiero po zmianie stron, skuteczne akcje Mlyakowa pozwoliły zwiększyć prowadzenie. Siatkarze Piacenzy nie potrafili pogodzić się z zaistniałą sytuacją i w kolejnej akcji zostali ukarani żółtą kartką za dyskusję z arbitrem. Gdy Wiśniewski wygrał przepychankę na siatce, AZS objął prowadzenie 13-9. Wydawało się, że "akademicy" spokojnie dograją tą partię do końca. Nieoczekiwanie to gospodarze zdobyli cztery "oczka" pod rząd i wyrównali. Po chwili jednak Bartman popisał się świetnym atakiem z drugiej linii, a następnie akcja Copry została zablokowana.

Siatkarze spod jasnej Góry sprawili nie lada sensację, wygrywając wyjazdowe spotkanie z utytułowanym zespołem z Piacenzy. Rewanż odbędzie się za tydzień w Częstochowie.
[b]

[/b]
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również