Paweł Pęczak próbuje sił jako trener. Jego odczucia?

09.12.2011
- Dopiero próbuję swoich sił po drugiej stronie barykady, ale już wiem, że nie jest to łatwa praca. Nigdy się nie spodziewałem, że może to kosztować tyle nerwów - mówi Paweł Pęczak, trener rezerw GKS-u Tychy.
Pęczak nadal w rundzie jesiennej był zawodnikiem II-ligowego zespołu GKS-u, choć wystąpił tylko w jednym ligowym meczu. - W szatni pierwszego zespołu jestem „Pękim”. Z kolei, gdy się spotykamy na meczu „dwójki”, to jestem dla nich panem trenerem. Chłopaki to akceptują, nie ma żadnego podśmiewania się. Jestem pełen podziwu dla nich. Zresztą nie oszukujmy się, gdyby ich nie było, to podejrzewam, że nie osiągnęlibyśmy takiego wyniku, jaki jest na dzień dzisiejszy - wskazuje, bo rezerwy GKS-u są na półmetku rozgrywek A-klasy na trzecim miejscu.

- Dopiero próbuje swoich sił po drugiej stronie barykady, ale już wiem, że nie jest to łatwa praca. Nigdy się nie spodziewałem, że może to kosztować tyle nerwów nawet, gdy się jest grającym trenerem - przyznaje Pęczak.

Dotąd na ogół pomagał swoim młodszym kolegom na boisku. Raz oglądał mecz zza linii. - Muszę przyznać, że na razie lepiej być wśród chłopaków na boisku. Tam jestem blisko nich i mogę im pomóc swoim doświadczeniem. Na murawie człowiek podchodzi do tego wszystkiego zupełnie inaczej - dodaje.
źródło: SportSlaski.pl / gkstychy.info

Przeczytaj również