Paweł Olkowski jutro zostanie po treningu. Będzie ćwiczył główki
19.08.2012
Olkowski w meczu z Piastem kilka razy znalazł się w dogodnych sytuacjach. Gdyby lepiej wykończył sytuacje, bądź też w gorszej dyspozycji był Dariusz Trela, mógł mieć na koncie przynajmniej jedną strzeloną bramkę.
- Miałem dogodne sytuacje, w których powinienem się o wiele lepiej zachować i je wykorzystać. Były tak dobre, że powinny zakończyć się golami. Pierwsza okazja to praktycznie rzut karny... - wspomina zawodnik sytuację, w której, po zagraniu Bartosza Iwana, znalazł się sam na sam z Trelą. - Spokojnie mogliśmy wygrać, bez nerwowej końcówki - dodaje.
Kolejną świetną okazję Olkowski miał na początku drugiej połowy. Po raz kolejny idealnie z prawej strony boiska dośrodkował Michał Bemben, a były gracz GKS-u Katowice, kompletnie niepilnowany, uderzył głową. Górą był jednak golkiper gliwiczan.
- To nie są żarty. Już jestem dogadany. W poniedziałek zostaję po treningu. Trener Bogdan Zając będzie mi dorzucał 10 piłek. Popracujemy nad głową - uśmiecha się 22-latek. - Zresztą odkąd jestem w Zabrzu, zostajemy po zajęciach i trenujemy uderzenia. Tym bardziej żałuję, że nie wykorzystałem swoich okazji - dopowiada.
Teraz zabrzan czekają dwa o wiele dalsze wyjazdy, w których... będą mogli pomścić inne nasze zespoły. Najpierw podopieczni Adama Nawałki wyjadą do Białegostoku na pojedynek z Jagiellonią (2-1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała), by następnie ruszyć do Poznania, gdzie przy Bułgarskiej będzie czekał Lech (4-0 z Ruchem Chorzów).
- W tamtym sezonie bardzo mało punktów zdobyliśmy na wyjazdach. Na początek mamy trzy ciężkie wyjazdy. Piątkowe spotkanie, mimo że z beniaminkiem, to nie należało do łatwych. Udało się wygrać "małe derby". Jeśli będziemy pokazywać dobrą grę, to każdego da się pokonać - uważa Olkowski.
- Miałem dogodne sytuacje, w których powinienem się o wiele lepiej zachować i je wykorzystać. Były tak dobre, że powinny zakończyć się golami. Pierwsza okazja to praktycznie rzut karny... - wspomina zawodnik sytuację, w której, po zagraniu Bartosza Iwana, znalazł się sam na sam z Trelą. - Spokojnie mogliśmy wygrać, bez nerwowej końcówki - dodaje.
Kolejną świetną okazję Olkowski miał na początku drugiej połowy. Po raz kolejny idealnie z prawej strony boiska dośrodkował Michał Bemben, a były gracz GKS-u Katowice, kompletnie niepilnowany, uderzył głową. Górą był jednak golkiper gliwiczan.
- To nie są żarty. Już jestem dogadany. W poniedziałek zostaję po treningu. Trener Bogdan Zając będzie mi dorzucał 10 piłek. Popracujemy nad głową - uśmiecha się 22-latek. - Zresztą odkąd jestem w Zabrzu, zostajemy po zajęciach i trenujemy uderzenia. Tym bardziej żałuję, że nie wykorzystałem swoich okazji - dopowiada.
Teraz zabrzan czekają dwa o wiele dalsze wyjazdy, w których... będą mogli pomścić inne nasze zespoły. Najpierw podopieczni Adama Nawałki wyjadą do Białegostoku na pojedynek z Jagiellonią (2-1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała), by następnie ruszyć do Poznania, gdzie przy Bułgarskiej będzie czekał Lech (4-0 z Ruchem Chorzów).
- W tamtym sezonie bardzo mało punktów zdobyliśmy na wyjazdach. Na początek mamy trzy ciężkie wyjazdy. Piątkowe spotkanie, mimo że z beniaminkiem, to nie należało do łatwych. Udało się wygrać "małe derby". Jeśli będziemy pokazywać dobrą grę, to każdego da się pokonać - uważa Olkowski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów