Paweł Król wrócił na boisko. Po prawie rocznej przerwie
23.05.2013
Ostatni raz w meczu I drużyny Król wystąpił pod koniec maja ubiegłego roku. Grał wtedy jeszcze w barwach Bałtyku Gdynia. Prawie roczna przerwa spowodowana była zerwaniem więzadła krzyżowego przedniego stawu kolanowego lewej nogi. Obrońca w spotkaniu rezerw tyskiej drużyny zaliczył 90 minut, mimo że początkowo zakładano, iż jego występ będzie trwał jedną połowę.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem znów wybiec na boisko i rywalizować z przeciwnikiem o prawdziwą stawkę. Jak to się mówi "pierwsze koty za płoty". A wytrzymałościowo myślę, że wyglądałem całkiem dobrze, i co najważniejsze kolano ani przez chwilę nie dawało o sobie znać. Wiadomo, że brakowało mi czucia piłki, czy odległości między formacjami. Występy w drużynie rezerw jednak mają mi pomóc dojść do odpowiedniej formy, więc nie narzekam, że nie będę miał urlopu jak reszta chłopaków z pierwszego zespołu. Przecież już zdecydowanie za długo pauzowałem i nie mogę sobie pozwolić na kolejne zmarnowane dni - mówi Król.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem znów wybiec na boisko i rywalizować z przeciwnikiem o prawdziwą stawkę. Jak to się mówi "pierwsze koty za płoty". A wytrzymałościowo myślę, że wyglądałem całkiem dobrze, i co najważniejsze kolano ani przez chwilę nie dawało o sobie znać. Wiadomo, że brakowało mi czucia piłki, czy odległości między formacjami. Występy w drużynie rezerw jednak mają mi pomóc dojść do odpowiedniej formy, więc nie narzekam, że nie będę miał urlopu jak reszta chłopaków z pierwszego zespołu. Przecież już zdecydowanie za długo pauzowałem i nie mogę sobie pozwolić na kolejne zmarnowane dni - mówi Król.
Polecane
I liga