Oślizło: "Spadek Górnika to moja osobista porażka"

01.06.2009
- Przeżywam tę degradację wyjątkowo mocno. Piłkarze i trenerzy usłyszą ode mnie kilka przykrych słów - mówi rzecznik prasowy Górnika Zabrze, Stanisław Oślizło.
Oślizło to ośmiokrotny mistrz Polski, sześciokrotny zdobywca krajowego pucharu oraz strzelec jedynej bramki w historii polskiej piłki w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, w meczu z Manchesterem City. Nigdy nie zaznał jako piłkarz goryczy spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej. Gdy "Trójkolorowi" spadli z ligi przed 31 laty, nie było go Górniku. Dlatego ostatni sezon przeżył bardzo mocno. - Jako pracownik klubu, będąc tak blisko zawodników i trenerów, jest mi wyjątkowo smutno - podkreśla. - Będę musiał powiedzieć piłkarzom i całemu sztabowi szkoleniowemu kilka przykrych słów - dodaje z rozgoryczeniem.

Znakomity przed laty gracz nie kryje rozczarowania postawą zespołu w rundzie wiosennej. Według niego, drużynie brakowało odpowiedniego stylu i polotu. - Cała wiosna była nieciekawa. Widać było wyraźnie, że nasza gra szwankowała. Koneserzy futbolu nie mieli się czym na naszych meczach zachwycać - twierdzi Oślizło.

Największym zarzutem ze strony czterokrotnego laureata "Złotych Butów" jest brak pozyskania zimą napastnika. - Było kilka spotkań, że graliśmy bez rasowego snajpera. Uważam, że bramkostrzelny zawodnik w klubie to podstawa. Nie ważne, czy grał w III lidze, czy też w I. Istotne jest, że strzelał około 20 goli w sezonie. W ekstraklasie też by trafiał, choć może niekoniecznie tak często - uważa były defensor reprezentacji Polski. - Jeśli chcemy powrócić po roku do elity, to musimy kupić takiego gracza, a najlepiej dwóch - podsumowuje.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również