On znów to zrobił! Łukasz Wolsztyński ponownie bohaterem

17.03.2017
Górnik Zabrze w tym roku strzelił cztery bramki - i autorem wszystkich tych trafień jest Łukasz Wolsztyński, który podobnie jak w derbach z GKS-em Tychy, zdobył pięknego gola z dystansu. W pełni zasłużona wygrana "Trójkolorowych"!
Łukasz Sobala/Press Focus
W wyjściowym składzie Górnika zaszły trzy zmiany personalne - do "11" wrócił Szymon Matuszek, który ostatnio pauzował za żółte kartki, razem z nim na środku pomocy grał Rafał Kurzawa. Inaczej zestawione zostały też skrzydła - na lewej stronie grał Dawid Plizga, a na prawej - Łukasz Wolsztyński. Roszady były trafione bowiem od samego początku gospodarze potrafili przejąć inicjatywę i to pod ich dyktando toczyła się pierwsza część gry, a szybko zdobyty gol padł właśnie po akcji skrzydłowych.

Jeszcze w pierwszym kwadransie gry Plizga minął obrońcę i zagrał do Wolsztyńskiego, który uderzeniem po ziemi - nieco szczęśliwie - wpakował piłkę do bramki. Jak się poźniej okazało - nie było to ostatnie słowo skrzydłowego Górnika. Początek piłkarskiej wiosny jest dla tego zawodnika niezwykle udany - skuteczniejszy w zabrzańskiej ekipie jest tylko Igor Angulo.

Gra Górnika przed przerwą mogła się podobać - podopieczni trenera Marcina Brosza nie pozwalali gościom na zbyt wiele. Zabrzanom już zdarzało się jednak grać dobrze przez 45 minut, by następnie zawalić wypracowaną przewagę po przerwie. Pierwsza sytuacja w drugiej połowie dawała jednak nadzieje, że tym razem tak nie będzie - sygnał, że "Trójkolorowi" nie chcą tylko bronić wyniku dał Matuszek, którego strzał z dystansu sprawił sporo problemów Łukaszowi Radlińskiemu - bramkarz Sandecji odbił piłkę do boku. Dobiegł do niej Angulo, ale strzelił obok bramki.

Gdy na placu gry pojawił się Maciej Korzym - powitany gwizdami - goście zaczęli grać odważniej i częściej gościli w okolicach pola karnego gospodarzy. Mecz się wyrównał, ale Górnik nie dał się całkowicie zepchnąć do defensywy. Co więcej, strzelił drugiego gola - w dodatku niezwykłej urody! Strzałem z około 25 metrów popisał się Wolsztyński, który pod koniec spotkania, gdy zmieniał go Maciej Ambrosiewicz, został nagrodzony owacją na stojąco.

Górnik wygrał drugi mecz z rzędu na własnym stadionie. Równie ważny jak trzy punkty jest styl, w jakim zabrzanie wygrali - i to z drużyną z czołówki, która przy Roosevelta doznała pierwszej porażki w tym roku.

Górnik Zabrze - Sandecja Nowy Sącz 2:0 (1:0)
1:0 - Wolsztyński, 12'
2:0 - Wolsztyński, 73'

Górnik: Loska - Danch, Kopacz, Suarez, Kosznik - Wolsztyński (82' Ambrosiewicz), Matuszek, Kurzawa, Plizga (79' Arcon) - Ledecky (64' Wolniewicz), Angulo. Trener: Marcin Brosz.

Sandecja: Radliński - Kubań, Piter-Bucko, Szufryn, Słaby - Baran, Danek (50' Korzym), Kasprzak (55' Trafford), Trochim (77' Zając) - Wdowiak, Dudzic. Trener: Radosław Mroczkowski.

Żółte kartki: Kurzawa - Kubań.
Sędziował Paweł Pskit (Łódź).

Widzów: 11 456.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również