Olsztyn - AZS Częstochowa 3-0 Goście wybudzeni z pięknego snu
07.10.2011
"Akademicy" z Olsztyna chcieli odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie, częstochowianie natomiast liczyli na podtrzymanie dobrej passy z inauguracyjnego, zwycięskiego meczu z Jastrzębskim Węglem. Stawka i presja związana z tym spotkaniem była więc wysoka.
I było to widać w poczynaniach obu drużyn od początku meczu. Wydawało się, że pierwsi nerwy w tym meczu opanowali częstochowianie, bowiem to oni schodzili na pierwszą przerwę techniczną prowadząc 8-6. I na tym kończą się dobre słowa, jeśli chodzi o grę gości w tym secie. Potem nastąpiło przebudzenie w szeregach drużyny ze stolicy Warmii i Mazur, którzy dwoili się i troili w obronie a do tego bez zarzutu spisywali się w ataku, gdzie ciężar wziął na siebie bułgarski przyjmujący Metodi Ananiew. To głównie dzięki niemu i kombinacyjnemu rozegraniu Guilermo Hernana gospodarze wygrali tego seta 25-23.
Początek drugiej partii wyglądał w sposób analogiczny do poprzedniej. Walka punkt za punkt do pierwszej przerwy technicznej, po której trzypunktową przewagę wypracowują sobie tym razem gospodarze. Bardzo dobrze w tej fazie seta funkcjonuje blok drużyny olsztyńskiej jednak potem w szeregach podopiecznych trenera Totolo widać rozprężenie, co od razu starają się wykorzystać goście, doprowadzając do remisu za sprawą dobrej zagrywki Łukasza Wiśniewskiego. Cały wysiłek poszedł jednak na marne, bowiem chwilę potem dwa proste błędy po stronie Tytana sprawiają, że Olsztyn był już bardzo blisko pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie.
Znajdujący się pod ścianą po przegraniu dwóch pierwszych setów siatkarze Tytana na trzecią partię wyszli bez wiary w odwrócenie losów tego spotkania. I tak też się stało, a prowadzenie olsztynian (6-1) jest tego najlepszym dowodem. Siatkarze spod Jasnej Góry ni jak nie potrafili zagrozić rozpędzonym gospodarzom, którzy tylko powiększali przewagę (10-3) by ostatecznie zwyciężyć 25-13.
I było to widać w poczynaniach obu drużyn od początku meczu. Wydawało się, że pierwsi nerwy w tym meczu opanowali częstochowianie, bowiem to oni schodzili na pierwszą przerwę techniczną prowadząc 8-6. I na tym kończą się dobre słowa, jeśli chodzi o grę gości w tym secie. Potem nastąpiło przebudzenie w szeregach drużyny ze stolicy Warmii i Mazur, którzy dwoili się i troili w obronie a do tego bez zarzutu spisywali się w ataku, gdzie ciężar wziął na siebie bułgarski przyjmujący Metodi Ananiew. To głównie dzięki niemu i kombinacyjnemu rozegraniu Guilermo Hernana gospodarze wygrali tego seta 25-23.
Początek drugiej partii wyglądał w sposób analogiczny do poprzedniej. Walka punkt za punkt do pierwszej przerwy technicznej, po której trzypunktową przewagę wypracowują sobie tym razem gospodarze. Bardzo dobrze w tej fazie seta funkcjonuje blok drużyny olsztyńskiej jednak potem w szeregach podopiecznych trenera Totolo widać rozprężenie, co od razu starają się wykorzystać goście, doprowadzając do remisu za sprawą dobrej zagrywki Łukasza Wiśniewskiego. Cały wysiłek poszedł jednak na marne, bowiem chwilę potem dwa proste błędy po stronie Tytana sprawiają, że Olsztyn był już bardzo blisko pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie.
Znajdujący się pod ścianą po przegraniu dwóch pierwszych setów siatkarze Tytana na trzecią partię wyszli bez wiary w odwrócenie losów tego spotkania. I tak też się stało, a prowadzenie olsztynian (6-1) jest tego najlepszym dowodem. Siatkarze spod Jasnej Góry ni jak nie potrafili zagrozić rozpędzonym gospodarzom, którzy tylko powiększali przewagę (10-3) by ostatecznie zwyciężyć 25-13.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia