Olimpia - Górnik 1:2. Debiut jak marzenie!

10.09.2016
To nie jest czeski film - Górnik Zabrze odniósł pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od grudnia poprzedniego roku! Gola na wagę trzech punktów w Grudziądzu zdobył debiutant, David Ledecky. Cegiełkę - a w zasadzie całą taczkę cegieł - do wygranej dołożył Grzegorz Kasprzik.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Wydarzenie
David Ledecky nie mógł sobie wymarzyć lepszego debiutu w barwach Górnika Zabrze. Sprowadzony w ostatnim dniu okienka transferowego czeski napastnik pod koniec spotkania zdobył gola, który dał jego zespołowi trzy punkty. "Trójkolorowi" wygrali poza Roosevelta po 13 kolejnych wyjazdowych meczach bez zwycięstwa! Jak padł gol? Nieco szczęśliwie - piłka spadła pod nogi Czecha po nieudanej przewrotce Igora Angulo. Debiutant uderzył bardzo mocno - nie do obrony!

Bohater
Górnik wróciłby bez punktów, gdyby nie Grzegorz Kasprzik, który dwoił się i troił w bramce zabrzan. Bronił mocne uderzenia z dystansu, pojedynki sam na sam, wyłapywał dośrodkowania. To wszystko z powodu słabej postawy defensywy. Przy golu Karola Angielskiego był bez szans.

Rozczarowanie
Gra obronna Górnika. W defensywie zabrzanie popełniali dużo błędów i pozostawiali rywalom sporo miejsca, co pod koniec pierwszej połowy wykorzystał Angielski. Jako że nie było przy nim żadnego z zawodników gości, uderzył z woleja i w pięknym stylu pokonał Kasprzika. Gospodarze nie mieli najmniejszych problemów z ogrywaniem czy to Szymona Matuszka, czy to Adama Wolniewicza.

Co ciekawego?
- Igor Angulo strzelił gola w drugim meczu z rzędu. Tym razem Hiszpan wykorzystał błąd bramkarza Olimpii, który nie poradził sobie z dośrodkowaniem Dawida Plizgi. Napastnik z niewielkiej odległości wpakował piłkę do bramki.

- Olimpia już na samym początku rzuciła się na przyjezdnych. W pierwszych minutach zagotowało się pod bramką Kasprzika, który musiał interweniować po mocnym uderzeniu Adama Banasiaka. Chwilę później nieznacznie pomylił się Damian Michalik. Podobnie było tuż po przerwie - gospodarze byli o włos od zdobycia gola w początkowych fragmentach drugiej połowy.

- Mecz lepiej zaczęła Olimpia, jednak Górnik szybko zdołał otrząsnąć się i gra wyrównała się. Jako pierwszy z zabrzan groźnie uderzał Maciej Ambrosiewicz, którego "bombę" zdołał na róg wybić Jakub Wrąbel.

- Bardzo aktywny pod bramką Górnika był Michalik - były zawodnik młodzieżowych zespołów "Trójkolorowych". Miał kilka okazji do zdobycia gola, jednak albo strzelał niecelnie, albo na posterunku był Kasprzik.

- Jak się można było tego spodziewać - w doliczonym czasie gry Olimpia ruszyła zdecydowanie do ataku. Sędzia doliczył aż pięć minut. Zabrzanie bronili się wręcz całym zespołem.

- Gospodarze grali bardzo twardo. Zabrzanie często padali na murawę z grymasem bólu. Jeszcze przed przerwą z powodu urazu boisko na noszach musiał opuścić Konrad Nowak. W jego miejsce wszedł Szymon Skrzypczak.

- Zgodnie z przewidywaniami, Górnik zagrał dwójką napastników - od pierwszej minuty na "szpicy" grali Angulo oraz debiutant Ledecky.

Olimpia Grudziądz - Górnik Zabrze 1:2 (1:1)
0:1 - Angulo, 28'
1:1 - Angielski, 41'
1:2 - Ledecky, 76'

Olimpia: Wrąbel - Ciechanowski, Zitko, Malec, Woźniak - Kaczmarek, Kłus, Kasperkiewicz (46. Smoliński), Banasiak (46. Łukowski) - Angielski - Michalik (77. Trzepacz). Trener: Jacek Paszulewicz.

Górnik: Kasprzik - Ambrosiewicz, Kopacz, Danch, Kurzawa - Nowak (35. Skrzypczak), Matuszek, Wolniewicz, Plizga (60. Przybylski) - Angulo, Ledecky (80. Szeweluchin). Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Kłus - Kopacz.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również