Oleksandr Szeweluchin problemy ma już za sobą. Teraz czas na grę!
05.03.2014
Runda jesienna zdecydowanie nie była udana w wykonaniu Oleksandra Szeweluchina. Obrońca Górnika miał sporo problemów zdrowotnych, które miały wpływ na jego formę. Kłopoty zaczęły się już w okresie przygotowawczym.
- Miałem kłopoty z mięśniem przywodzicielem. Na obóz w Słowenii dojechałem dopiero po kilku dniach. Nie mogłem trenować z pełnym obciążeniem, czułem ból. We wrześniu podkręciłem staw skokowy w sparingu z Podbeskidziem. Później musiałem zejść z boiska w trakcie meczu z Koroną w Kielcach, również z powodu urazu mięśnia przywodziciela. Wszystko było przeciwko mnie, a przecież w tej rundzie miałem walczyć o przedłużenie kontraktu z Górnikiem - przypomina Ukrainiec.
Kontrakt został jednak przedłużony, a po problemach ze zdrowiem już nie ma problemów. - Cały okres przygotowawczy przepracowałem bez żadnych problemów i mam nadzieję, że limit pecha na ten sezon już wykorzystałem. Kontrakt przedłużyłem, więc ostatecznie wszystko skończyło się dobrze i mogę skupić się tylko i wyłącznie na grze - przyznaje Szeweluchin.
W tym roku obrońca zagrał tylko w pojedynku z Koroną Kielce - czyli jedynym, w którym zabrzanie nie stracili bramki. Szeweluchin miał w tym swój udział. - Cieszę się, że zagrałem w wyjściowym składzie i wreszcie przełamaliśmy się, jeśli chodzi o grę w defensywie. To na pewno jest największy pozytyw tego spotkania. Oczywiście, lekki niedosyt nadal jest, bo w dalszym ciągu nie potrafiliśmy strzelić bramki i tym samym zdobyć trzech punktów - mówi defensor.
- Miałem kłopoty z mięśniem przywodzicielem. Na obóz w Słowenii dojechałem dopiero po kilku dniach. Nie mogłem trenować z pełnym obciążeniem, czułem ból. We wrześniu podkręciłem staw skokowy w sparingu z Podbeskidziem. Później musiałem zejść z boiska w trakcie meczu z Koroną w Kielcach, również z powodu urazu mięśnia przywodziciela. Wszystko było przeciwko mnie, a przecież w tej rundzie miałem walczyć o przedłużenie kontraktu z Górnikiem - przypomina Ukrainiec.
Kontrakt został jednak przedłużony, a po problemach ze zdrowiem już nie ma problemów. - Cały okres przygotowawczy przepracowałem bez żadnych problemów i mam nadzieję, że limit pecha na ten sezon już wykorzystałem. Kontrakt przedłużyłem, więc ostatecznie wszystko skończyło się dobrze i mogę skupić się tylko i wyłącznie na grze - przyznaje Szeweluchin.
W tym roku obrońca zagrał tylko w pojedynku z Koroną Kielce - czyli jedynym, w którym zabrzanie nie stracili bramki. Szeweluchin miał w tym swój udział. - Cieszę się, że zagrałem w wyjściowym składzie i wreszcie przełamaliśmy się, jeśli chodzi o grę w defensywie. To na pewno jest największy pozytyw tego spotkania. Oczywiście, lekki niedosyt nadal jest, bo w dalszym ciągu nie potrafiliśmy strzelić bramki i tym samym zdobyć trzech punktów - mówi defensor.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów