Oleksandr Szeweluchin dzisiaj zasiądzie do wigilijnego stołu

06.01.2015
Pierwszy trening Górnika Zabrze w 2015 roku zbiegł się w czasie z prawosławnym Bożym Narodzeniem. Oleksandr Szeweluchin jest już przyzwyczajony, że w święta musi ostro trenować.
Rafał Rusek/Pressfocus
- Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że pierwszy trening przypada na czas świąteczny. Tak chyba było w zeszłym roku i nic się nie stało. W środowy wieczór będziemy mieli rodzinną kolację, w trakcie której bardzo spokojnie, po cichu będziemy świętować Boże Narodzenie. Myśleliśmy także o tym, by udać się do cerkwi w Sosnowcu, by tam się pomodlić. Ale wróciliśmy dopiero co z Ukrainy i nie było już czasu - opowiada defensor Górnika.

Od rana w domu Szeweluchinów trwają przygotowania do świąt. -  Żona pracuje w kuchni, przygotowując potrawy wigilijne. Jak tradycja prawosławna każe będzie ich 12, ale wszystkich raczej nie zjem. Ilość potraw jest zresztą taka sama, jak u katolików, ale prawosławni spożywają inne dania. U nas najważniejszym daniem jest kutia. Jest robiona z ziaren pszenicy, maku, słodu, miodu, różnorakich orzechów, rodzynków i innych dodatków. To pyszna potrawa. Polecam! - mówi Ukrainiec.

- Bardzo ważna jest także kaczka, która musi być dobrze wysmażona w piecu. Zobaczymy jak żonie wyjdzie ta kaczka... Pamiętamy także o tym, by mieszkanie było posprzątane, czyste, to także bardzo ważna sprawa w religii prawosławnej. A wieczorem cała nasza rodzina zasiądzie do kolacji wigilijnej. Wspólnie będziemy się cieszyć z nadchodzącego święta Bożego Narodzenia - kończy świąteczny temat Szeweluchin.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również