Ołeksander Szeweluchin - ukraiński Ivan Drago?
23.11.2012
Na defensora Górnika Zabrze wołają Ivan Drago. Dlaczego? - Jeszcze na Ukrainie żartowali, że jestem podobny do Dolpha Lundgrena (szwedzkiego aktora, który grał Ivana Drago w filmie "Rocky" - przyp. red.). Koledzy ze szkółki powiedzieli młodym, że jestem bratem Lundgrena, a dzieciaki biegały za mną, żeby dostać autograf. Stąd ten Ivan Drago, radziecki żołnierz - mówi piłkarz zabrzan.
Ołeksander Szeweluchin miał epizod w ukraińskim wojsku. - Ale krótki, w jednostce sportowej. Kiedy chłopak na Ukrainie kończy 16 lat, przychodzi wezwanie do wojska. To forma kontroli obywateli. Przychodzisz, masz badania i decydują o twojej przydatności w skali pięciopunktowej - pięć to w pełni zdrowy, a jeden inwalida. Skończyłem 16 lat i poszedłem na dwa tygodnie, potem miałem przysięgę. Wszystko oczywiście odbywało się pod kontrolą Dynama, bo wtedy miałem już profesjonalny kontrakt - wspomina stoper z Roosevelta.
Piłkarz dużo czasu spędza na siłowni. - Od dziecka podciągałem się na drążku. Stara zasada radzieckiej armii mówi, że jeśli podciągniesz się 12 razy w butach i sprzęcie, masz szacunek. Jeśli nie, masz problemy i będziesz czyścił korytarze i toalety. Dla mnie i to nie stanowiłoby problemu - zapewnia.
Po powrocie z wojska do szkółki, spotkał legendarnego ukraińskiego trenera, Walerego Łobanowskiego. - Na początku nic nie mówił, jedynie patrzył. A ja poczułem, że leci ze mnie strużka potu. to było oddziaływanie energetyczne, które ten człowiek miał. Czuło się ogromny szacunek, jakim jest darzony. Nie tylko był świetnym trenerem, ale i znakomitym człowiekiem, który miał doskonały kontakt z ludźmi. I miał taką moc, że w dawnych czasach mógł wszystko załatwić dla swoich piłkarzy - opowiada.
Ołeksander Szeweluchin miał epizod w ukraińskim wojsku. - Ale krótki, w jednostce sportowej. Kiedy chłopak na Ukrainie kończy 16 lat, przychodzi wezwanie do wojska. To forma kontroli obywateli. Przychodzisz, masz badania i decydują o twojej przydatności w skali pięciopunktowej - pięć to w pełni zdrowy, a jeden inwalida. Skończyłem 16 lat i poszedłem na dwa tygodnie, potem miałem przysięgę. Wszystko oczywiście odbywało się pod kontrolą Dynama, bo wtedy miałem już profesjonalny kontrakt - wspomina stoper z Roosevelta.
Piłkarz dużo czasu spędza na siłowni. - Od dziecka podciągałem się na drążku. Stara zasada radzieckiej armii mówi, że jeśli podciągniesz się 12 razy w butach i sprzęcie, masz szacunek. Jeśli nie, masz problemy i będziesz czyścił korytarze i toalety. Dla mnie i to nie stanowiłoby problemu - zapewnia.
Po powrocie z wojska do szkółki, spotkał legendarnego ukraińskiego trenera, Walerego Łobanowskiego. - Na początku nic nie mówił, jedynie patrzył. A ja poczułem, że leci ze mnie strużka potu. to było oddziaływanie energetyczne, które ten człowiek miał. Czuło się ogromny szacunek, jakim jest darzony. Nie tylko był świetnym trenerem, ale i znakomitym człowiekiem, który miał doskonały kontakt z ludźmi. I miał taką moc, że w dawnych czasach mógł wszystko załatwić dla swoich piłkarzy - opowiada.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów