Okocimski - Energetyk ROW 1-4. Goście liderem drugiej ligi!
31.10.2014
Wydarzenie
Energetyk ROW, jak na drużynę prowadzoną przez byłego asystenta Adama Nawałki przystało, pokazał na boisku Okocimskiego, przede wszystkim charakter. Przeciwnicy atakowali, stwarzali sobie sytuacje, dwa razy nie trafili do pustej bramki, a rybniczanie czekali. I kiedy tylko nadarzała się okazja kontrowali bezlitośnie, dziurawiąc bezradną momentami defensywę brzeszczan. Zespół w taki sposób nastawiony do meczu po prostu nie może go przegrać.
Bohater
Michał Płonka – skrzydłowy gości zdobył dziś gola, który miał olbrzymi wpływ na przebieg meczu i jego ostateczne rozstrzygnięcie. Okocimski powinien był bowiem, po inauguracyjnych 45 minutach gry, prowadzić i to nie jedną bramką. Tymczasem Płonka wpakował rywalom tak zwanego „gola do szatni”, czym na pewno znacznie obniżył morale podopiecznych Dariusza Sieklińskiego.
Rozczarowanie
W pierwszej połowie zawiedli jednak nieco goście. Walczący o jak najwyższe cele gracze ROW-u dali się zepchnąć do głębokiej momentami defensywy i kilkakrotnie byli bliscy utraty gola. Tylko dobrej postawie Oskara Rybickiego mogą zawdzięczać, że bramki ostatecznie nie stracili i dalej mogli wówczas walczyć o zwycięstwo. Z czystym kontem z tyłu.
Co ciekawego
- Zespół Okocimskiego bardzo chciał się odblokować i wygrać pierwszy mecz od sierpnia. Skończyło się jedynie na dobrych chęciach gospodarzy.
- W 22 minucie na niezły strzał zdecydował się Michał Guja. Rybicki efektowną interwencją nie dopuścił jednak do utraty gola. Niemalże identyczna sytuacja miała miejsce zaledwie 5 minut później.
- Inauguracyjna odsłona meczu to ciągły napór graczy Okocimskiego na bramkę gości i... bramka tych drugich, minutę przed przerwą. A chwilę później mogło być nawet 2-0.
- Prawie całą drugą połowę zespół Energetyka grał w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce, jaką zobaczył Adam Wolniewicz.
- W 55 minucie Mateusz Kasprzyk nie trafił do pustej bramki rybniczan! Dokładnie to samo zrobił kwadrans później Paweł Pyciak.
Energetyk ROW, jak na drużynę prowadzoną przez byłego asystenta Adama Nawałki przystało, pokazał na boisku Okocimskiego, przede wszystkim charakter. Przeciwnicy atakowali, stwarzali sobie sytuacje, dwa razy nie trafili do pustej bramki, a rybniczanie czekali. I kiedy tylko nadarzała się okazja kontrowali bezlitośnie, dziurawiąc bezradną momentami defensywę brzeszczan. Zespół w taki sposób nastawiony do meczu po prostu nie może go przegrać.
Bohater
Michał Płonka – skrzydłowy gości zdobył dziś gola, który miał olbrzymi wpływ na przebieg meczu i jego ostateczne rozstrzygnięcie. Okocimski powinien był bowiem, po inauguracyjnych 45 minutach gry, prowadzić i to nie jedną bramką. Tymczasem Płonka wpakował rywalom tak zwanego „gola do szatni”, czym na pewno znacznie obniżył morale podopiecznych Dariusza Sieklińskiego.
Rozczarowanie
W pierwszej połowie zawiedli jednak nieco goście. Walczący o jak najwyższe cele gracze ROW-u dali się zepchnąć do głębokiej momentami defensywy i kilkakrotnie byli bliscy utraty gola. Tylko dobrej postawie Oskara Rybickiego mogą zawdzięczać, że bramki ostatecznie nie stracili i dalej mogli wówczas walczyć o zwycięstwo. Z czystym kontem z tyłu.
Co ciekawego
- Zespół Okocimskiego bardzo chciał się odblokować i wygrać pierwszy mecz od sierpnia. Skończyło się jedynie na dobrych chęciach gospodarzy.
- W 22 minucie na niezły strzał zdecydował się Michał Guja. Rybicki efektowną interwencją nie dopuścił jednak do utraty gola. Niemalże identyczna sytuacja miała miejsce zaledwie 5 minut później.
- Inauguracyjna odsłona meczu to ciągły napór graczy Okocimskiego na bramkę gości i... bramka tych drugich, minutę przed przerwą. A chwilę później mogło być nawet 2-0.
- Prawie całą drugą połowę zespół Energetyka grał w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce, jaką zobaczył Adam Wolniewicz.
- W 55 minucie Mateusz Kasprzyk nie trafił do pustej bramki rybniczan! Dokładnie to samo zrobił kwadrans później Paweł Pyciak.
Polecane
II liga