Odra - ROW 2:0. O niespodziance mowy być nie mogło

10.09.2016
Przewaga Odry Opole była w tym meczu bardzo wyraźna. Rybniczanie dzielnie i długo bronili korzystnego rezultatu. Jednakże defensywa ROW-u pękła dwukrotnie pod naporem gospodarzy i trzecia porażka z rzędu stała się faktem.
Łukasz Sobala/PressFocus
Drugoligowy beniaminek fantastycznie rozpoczął sezon. Przed spotkaniem z ROW-em 1964 Rybnik, Odra Opole liderowała w ligowej tabeli z bilansem pięciu zwycięstw i dwóch remisów. Tym razem do Opola przyjechała drużyna ROW-u Rybnik, która po dwóch porażkach z rzędu liczyła na przełamanie i wywiezienie zdobyczy punktowej  z trudnego terenu. Rybniczanie w tym sezonie grają w kratkę i z dorobkiem siedmiu punktów lokują się w dolnych rejonach tabeli. Historia spotkań obu zespołów jest bardzo bogata. Odra i ROW spotykały się niemal na każdym poziomie rozgrywek, a ostatnie starcie obu ekip w 2013 roku – w ramach rozgrywek Pucharu Polski - zakończyło się remisem i rzutami karnymi, w których lepsi okazali się opolanie.
 
Już na początku spotkania z powodu urazu boisko musiał opuścić obrońca gości Robert Tkocz, którego zastąpił Witold Cichy. Pierwsza część gry, tak jak i cały mecz przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy raz za razem atakowali bramkę strzeżona przez Daniela Kajzera. Jednak bramkarz rybnickiego ROW-u był w świetnej dyspozycji i kilkukrotnie uchronił swój zespół przed utratą gola, a dodatkowo sprzyjało mu szczęście. Piłkarze z Rybnika próbowali głównie strzałów z dystansu, ale żadne z nich nie trafiło w światło bramki.
 
Druga połowa spotkania została całkowicie zdominowana przez gospodarzy, którzy chcieli podtrzymać dobrą passę. Jednakże to rybniczanie pierwsi stworzyli groźniejszą sytuację. Najbliżej znalezienia drogi do bramki Tobiasza Weinzettela był znany z gry w Odrze Marek Gładkowski, ale piłka po jego strzale przemknęła tuż przy słupku. Niewykorzystane sytuację lubią się mścić i zamiast prowadzenia…po dwóch minutach ROW już przegrywał. Gola, który odczarował remis i całe spotkanie, zdobył w 68. minucie Mateusz Gancarczyk, posyłając piłkę mierzonym uderzeniem tuż przy słupku. Pomimo strzelonej bramki opolanie nie zwalniali tempa i dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry podwyższyli rezultat. Trafienie, które upewniło licznie zgromadzoną publiczność, że w tym spotkaniu o żadnej niespodziance nie może być mowy zaliczył Mateusz Marzec. Kajzer był dzisiaj najjaśniejszym punktem drużyny ROW-u i głównie dzięki jego wysokiej dyspozycji i szczęściu „Zielono-Czarni” mogą zawdzięczać skuteczną obronę remisu przez długie minuty. Odra Opole obroniła fotel lidera, zaś zawodnicy z Rybnika zaliczyli trzecią porażkę z rzędu i znaleźli się o krok od strefy spadkowej.
 
Odra Opole - ROW 1964 Rybnik 2:0 (0:0)
1:0 – Mateusz Goncarczyk, 67’
2:0 – Mateusz Marzec, 88’
 
Odra: Weinzettel – Trznadel (55. Marzec), Kowalski, Przystalski, Winiarczyk – Wepa, Gancarczyk, Brusiło, Gancarczyk (59. Gancarczyk), Brychlik (64. Niemczyk) – Wolny (55. Staroń).
 
ROW: Kajzer – Tkocz (14. Cichy), Jary, Balul, Gojny - Nowak, Slisz, Polak, Muszalik - Jaroszewski (46. Gładkowski), Drozdowski (46. Dzierbicki).

Żółte kartki: Wepa, Niemczyk (Odra) – Nowak, Balul (ROW)
 
Sędzia: Robert Marciniak (Kraków)
 
autor: MG

Przeczytaj również