"Oddanie za darmo Strąka, Pitrego czy Gorawskiego... nam się opłaci"
14.06.2010
- Klub można porównać do fabryki, w której pracuje, dajmy na to, tysiąc pracowników - mówi Łukasz Mazur. - Czasami jednak nie opłaca się tak dużej armii utrzymywać, bo albo nie ma na to pieniędzy, albo chcemy je zagospodarować inaczej. Zgadzam się, że ściągnięcie takich zawodników jak Strąk, Pitry, Gorawski czy Szczot było kosztowne. Ale zapewniam, że oddając ich za darmo, nie popełniamy błędu. To nam się opłaca. Nie zarobimy na transferach, ale zyskamy nie płacąc im ogromnych pensji - zauważa prezes Górnika.
Choć nie można wykluczyć i tego, że wszyscy ci gracze zostaną. A wtedy trafią do rezerw. Inaczej mówiąc, klub postawił ich pod ścianą. - To prawda. Tym bardziej, że mówimy o piłkarzach, którzy mają 27, 28, a nawet 29 lat. Jeśli im się wydaje, że nie pograją rok czy dwa w ekstraklasie i nic się nie stanie, to OK. Ja jednak uważam, że dla nich zesłanie do B-klasy to jest koniec ich kariery sportowej. Nikt ich więcej nie weźmie. A nawet jeśli, to dostaną gaże na poziomie tysiąca, góra dwóch tysięcy złotych. Muszą skalkulować, czy to im się opłaca - podkreśla Mazur.
- Ja im mogę płacić do samego końca. Górnik to przeżyje. Nie wiem natomiast, czy oni mogą powiedzieć o sobie to samo. W dodatku szykujemy dla graczy rezerw pewną niespodziankę. Tam będzie trener, który lubi zawodników gonić do roboty. Nazwiska nie podam. Powiem natomiast, że ja nie chciałbym być jego podopiecznym - kończy szef zabrzańskiego klubu.
Choć nie można wykluczyć i tego, że wszyscy ci gracze zostaną. A wtedy trafią do rezerw. Inaczej mówiąc, klub postawił ich pod ścianą. - To prawda. Tym bardziej, że mówimy o piłkarzach, którzy mają 27, 28, a nawet 29 lat. Jeśli im się wydaje, że nie pograją rok czy dwa w ekstraklasie i nic się nie stanie, to OK. Ja jednak uważam, że dla nich zesłanie do B-klasy to jest koniec ich kariery sportowej. Nikt ich więcej nie weźmie. A nawet jeśli, to dostaną gaże na poziomie tysiąca, góra dwóch tysięcy złotych. Muszą skalkulować, czy to im się opłaca - podkreśla Mazur.
- Ja im mogę płacić do samego końca. Górnik to przeżyje. Nie wiem natomiast, czy oni mogą powiedzieć o sobie to samo. W dodatku szykujemy dla graczy rezerw pewną niespodziankę. Tam będzie trener, który lubi zawodników gonić do roboty. Nazwiska nie podam. Powiem natomiast, że ja nie chciałbym być jego podopiecznym - kończy szef zabrzańskiego klubu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów