„Oddaliśmy Australijczykom za Igrzyska”

03.09.2014
– Podkreślić trzeba bardzo dobrą grę naszych chłopaków zwłaszcza w elemencie przyjęcia zagrywki – mówi w kolejnym podsumowaniu polskiego czempionatu w siatkówce, były trener kadry Wiktor Krebok.
Łukasz Laskowski/Norbert Barczyk/Press Focus
Polska reprezentacja pokonała wczoraj w swoim pierwszym występie we Wrocławiu drużynę australijską. „Biało-czerwoni” wygrali 3-0, w dodatku w naprawdę niezłym stylu. – Cóż, podkreślę bardzo dobrą grę naszych chłopaków. Fantastycznie przyjmujemy zagrywkę już w drugim kolejnym spotkaniu. Gdy ten element tak funkcjonuje Paweł Zagumny może mądrze i fajnie rozgrywać, często wykorzystując środkowych naszego zespołu. Cieszy też postawa Mateusza Miki, który świetnie radzi sobie w przyjęciu, a i w ataku jest skuteczny. Jak na razie trener Antiga broni się więc swoimi kadrowymi decyzjami – podkreśla z zadowoleniem były selekcjoner polskich siatkarzy Wiktor Krebok.



Australijczycy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w starciu z gospodarzami imprezy. Przebieg wydarzeń znacząco odbiegał od konfrontacji na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, zakończonej triumfem rywali z Antypodów 3-1. – Australia to groźny, wysoki i silny atletycznie zespół. W przypadku słabszej gry naprawdę można było się z nimi męczyć. Edgar robił co mógł, ale w końcu został zamęczony. Oddaliśmy Australijczykom za Igrzyska i droga do zwycięstwa w grupie jest już moim zdaniem wyczyszczona. Argentyna nam nie zagrozi – uważa trener Krebok.

Dziś kolejne mecze w grupie B rywalizującej w katowickim Spodku. Zdecydowany faworyt grupy – Brazylia – zagra z Tunezją. Pozostałe cztery zespoły – Finlandia, Kuba, Niemcy i Korea Południowa powalczą o trzy kolejne miejsca w następnej fazie Mistrzostw Świata. – To trudna grupa i nie podejmę się wytypowania, które zespoły awansują dalej poza Brazylijczykami. Finowie w pierwszym meczu urwali się ze sznurka, Kubańczycy są nieobliczalni. Trzeba jeszcze poczekać aż te drużyny rozegrają po jednym spotkaniu więcej – dodaje były trener BBTS-u Bielsko-Biała
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również