Od meczu z Koroną zaczęło się strzelanie Milika w ekstraklasie

19.10.2012
Korona Kielce "leży" Arkadiuszowi Milikowi jak żadna inna drużyna. Młody napastnik, wyrastający na gwiazdę T-Mobile Ekstraklasy zdobył przeciwko zespołowi z województwa świętokrzyskiego już sześć bramek.
1 kwietnia 2012 roku na długo zostanie w pamięci reprezentanta Polski. - Najpierw był mecz z Koroną w lidze, a potem randka z Jessicą. Niezależnie od wyniku wiedzieliśmy, że tego dnia zaczniemy być ze sobą. Dla mnie ta data to nie tylko prima aprilis. To wszystko wydarzyło się na prawdę - mówi Arkadiusz Milik.

Wiosna nie była łatwa dla napastnika Górnika. Nie miał miejsca w pierwszym składzie. Stracił je na rzecz Michała Zielińskiego, który wrócił już do Korony i dziś będzie mógł wystąpić przeciwko "Trójkolorowym". W meczu z kielczanami Milik zapewne by nie wystąpił, bo w spotkaniu poprzedzającym mecz na Roosevelta Zieliński dwa razy pokonał bramkarza Cracovii. Nie mógł jednak wystąpić, bo zabraniała tego umowa wypożyczenia. na boisko wybiegł więc Milik, a po około dziesięciu minutach kibice wołali w stronę Adama Nawałki, by zdjął młodego piłkarza z boiska.

Nawałka powtarzał, że będzie na niego stawiał i da czas, bo to młody chłopak. Tamten mecz był przełomowy. Wychowanek Rozwoju zdobył dwa gole. Najpierw wykorzystał rzut karny po tym, jak sfaulował go bramkarz Korony, a cztery minuty później podwyższył rezultat.

Na najwyższym szczeblu rozgrywek 18-latek zdobył już dziewięć goli, w tym pięć w obecnym sezonie. Milik jest liderem klasyfikacji strzelców. A dziś może dać Górnikowi fotel lidera ekstraklasy i powiększyć swój dorobek bramkowy, bo przeciwko Koronie strzela aż miło! Zaliczył już sześć trafień: w lidze, meczach Młodej Ekstraklasy i sparingach.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również