Obrońca tyszan: Byliśmy słabi, ale... rywal jeszcze słabszy

07.08.2011
Zawodnicy GKS-u Tychy nie mogli się pogodzić z porażką na własnym boisku z Miedzią Legnica. Co ciekawe, rozumieli ich nawet piłkarze gości, którzy przyznali, że zagrali słaby mecz.
- Zagraliśmy słabo, ale rywal zaprezentował się na boisku jeszcze gorzej od nas. O naszej porażce zadecydowały dwa głupie błędy w obronie. Nie możemy już więcej przegrywać takich spotkań, jeśli chcemy myśleć o walce o wyższe cele - podkreśla Mariusz Masternak. Obrońca GKS-u wie, co mówi, bowiem w poprzednim sezonie tyszanie przegrali awans właśnie przez niepotrzebne straty punktów na własnym stadionie.

- Nie powinniśmy byli przegrać dzisiejszego meczu, mimo że nie stworzyliśmy wielu 100-procentowych sytuacji. Szkoda, tym bardziej, że w ostatnim kwadransie gry zdołaliśmy doprowadzić do remisu. W spotkaniu z Jarotą Jarocin musimy się zrehabilitować i za wszelką cenę wygrać - nie pozostawia wątpliwości Marcin Sobczak, napastnik zespołu Piotra Mandrysza.

Zadowolony po meczu był z kolei Andrzej Bledzewski, doświadczony bramkarz legniczan. Co prawda nie zachował czystego konta, ale jego zespół szczęśliwie wywiózł komplet punktów z Jaworzna. - Jestem szczęśliwy, bo mamy trzy punkty za zwycięstwo nad dobrym zespołem, który jest obok nas głównym kandydatem do awansu na zaplecze ekstraklasy. Patrząc na końcowy wynik, nie dziwię się piłkarzom GKS Tychy, że czują spory niedosyt, bo my faktycznie momentami tylko się broniliśmy. Zwycięską bramkę zdobyliśmy po fajnej akcji, a co ważniejsze dwie minuty po straconym golu - zakończył były reprezentant Polski.
źródło: gkstychy.info

Przeczytaj również