Obrońca Podbeskidzia: 50% składu na co dzień gra w IV lidze

19.10.2011
Michał Osiński, obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała, po meczu ze Śląskiem Wrocław nie szukał tanich wymówek. Lewy defensor stwierdził, że wicemistrzowie Polski byli po prostu lepsi.
Z czego mogło to wynikać? - Trzeba pamiętać, że graliśmy składem, z którego 50 procent na co dzień gra w meczach IV ligi. W niektórych momentach było widać, że to Śląsk jest czołową drużyną ekstraklasy. Wydaje mi się, że wrocławianie dali nam się wyszaleć w pierwszej połowie, kiedy mieliśmy sporo szans. Nie wiem, czy bramka padła ze spalonego, ale fakt faktem, że w drugiej części gry nas wypunktowali. Strzelili gola i tylko czekali na kontrataki - analizuje Osiński.

Dla niego spotkanie pucharowe było jedną z rzadkich okazji, by zagrać w oficjalnym meczu pierwszej drużyny. - Nie wiem, czy tym występem zbliżyłem się do podstawowej jedenastki. Było parę dobrych zagrań, ale trochę złych i strat też było - niechętnie tłumaczy "Osa".

Problemem może być jednak fakt, że "Górale" odpadli z pucharu i dla zawodników nie mieszczących się w wyjściowej jedenastce może się zacząć czas długiego wyczekiwania na szansę. - Tak, to może być problem. Zostaną tylko rezerwy. Wprawdzie to tylko IV liga, lecz dobrze, że one w ogóle są, bo jest gdzie grać - mówi były gracz Ruchu Chorzów. Jedynym pozytywem odpadnięcia ze Śląskiem może być możliwość skupienia się tylko na lidze. - To też jest bardzo ważne. Do końca rundy pozostało jeszcze trochę meczów, więc punkty musimy jeszcze zdobyć - kończy Michał Osiński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również