Obrońca Górnika Zabrze: Przy Nawałce rozprężenie nie grozi
06.09.2012
Taka dyscyplina w drużynie przynosi jednak efekty. - Obozy przygotowawcze kosztowały nas dużo sił, naprawdę ostro zasuwaliśmy i przyjemnie jest teraz widzieć, że ten wysiłek procentuje. Jak na polskie warunki dobrze się prezentujemy. Żadna inna drużyna nie gra takim pressingiem jak my i chyba głównie za to jesteśmy chwaleni. Wszystko będzie jednak dobrze, dopóki będą z tego punkty. Już przed sezonem mówiłem, że możemy zamieszać w tabeli, ale nie podniecajmy się zbyt szybko. Jesteśmy na początku drogi. Musimy grać przynajmniej równie dobrze jak ostatnio, ale skuteczniej - twierdzi Gancarczyk.
Zdaniem byłego reprezentacyjnego obrońcy bardzo dobrze w Zabrzu rozwija się talent Arkadiusza Milika. - Arek jest bardzo dobrym napastnikiem, ma wielki talent, ale jeszcze dużo harówki przed nim. To jednak mądry, poukładany chłopak i jestem przekonany, że te pochwały nie zamącą mu w głowie, a wręcz dodatkowo zmotywują do pracy. Chwilami tych komplementów jest chyba za dużo - uważa były gracz Metalista Charków.
Po trzech meczach zabrzanie mają pięć punktów. W pełni zadowoleni jednak nie są. - Różnie można to odbierać. W Białymstoku graliśmy w dziesiątkę, a mimo to mogliśmy nawet wygrać. Mieliśmy wtedy lekki niedosyt. Na Lechu powinniśmy już zwyciężyć bez dwóch zdań i mieć teraz siedem punktów. Ogólnie nie jest źle, skoro na razie gramy tylko na wyjazdach, ale czujemy, że tych punktów mogło być jeszcze więcej - zaznacza.
Jak na razie Gancarczyk ma pewne miejsce w podstawowym składzie, bo po kontuzji nie wrócił jeszcze do składu Mariusz Magiera. Ale co będzie później? - Naprawdę współczuję Mariuszowi, zwłaszcza że on miał złamanie kości, kontuzję "zmęczeniową", a to już poważna sprawa. Ściągano mnie między innymi jako jego zastępcę. Gdy już wróci do treningów, będziemy normalnie rywalizować. Górnik jako zespół może na tym tylko skorzystać - kończy.
Zdaniem byłego reprezentacyjnego obrońcy bardzo dobrze w Zabrzu rozwija się talent Arkadiusza Milika. - Arek jest bardzo dobrym napastnikiem, ma wielki talent, ale jeszcze dużo harówki przed nim. To jednak mądry, poukładany chłopak i jestem przekonany, że te pochwały nie zamącą mu w głowie, a wręcz dodatkowo zmotywują do pracy. Chwilami tych komplementów jest chyba za dużo - uważa były gracz Metalista Charków.
Po trzech meczach zabrzanie mają pięć punktów. W pełni zadowoleni jednak nie są. - Różnie można to odbierać. W Białymstoku graliśmy w dziesiątkę, a mimo to mogliśmy nawet wygrać. Mieliśmy wtedy lekki niedosyt. Na Lechu powinniśmy już zwyciężyć bez dwóch zdań i mieć teraz siedem punktów. Ogólnie nie jest źle, skoro na razie gramy tylko na wyjazdach, ale czujemy, że tych punktów mogło być jeszcze więcej - zaznacza.
Jak na razie Gancarczyk ma pewne miejsce w podstawowym składzie, bo po kontuzji nie wrócił jeszcze do składu Mariusz Magiera. Ale co będzie później? - Naprawdę współczuję Mariuszowi, zwłaszcza że on miał złamanie kości, kontuzję "zmęczeniową", a to już poważna sprawa. Ściągano mnie między innymi jako jego zastępcę. Gdy już wróci do treningów, będziemy normalnie rywalizować. Górnik jako zespół może na tym tylko skorzystać - kończy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów