Ołeksandr Szeweluchin do Górnika trafił z Dynama Kijów, którego jest wychowankiem. Piłkarz przyznał, że szkolił się pod okiem jednego z najsłynniejszych trenerów w historii futbolu.
Obrońca Górnika w piłkę uczył się grać pod okiem Łobanowskiego
22.03.2012
Obrońca Górnika, począwszy od juniorów, przeszedł przez wszystkie etapy szkolenia w piłkarskiej akademii Dynama Kijów. Swojej kariery w "Chlubie Ukrainy" nie zdołał jednak przypieczętować występem w pierwszej drużynie. Dane mu jednak było poznać wielu wybitnych piłkarzy, a także słynnego Walerego Łobanowskiego.
- Koniec mojej gry w drużynie juniorów, przypadł akurat na okres świetności Dynama i grę w Lidze Mistrzów. Pamiętam, gdy dotarliśmyi do ćwierćfinału, a rok później do półfinału. To zasługa właśnie Walerego Łobanowskiego, który stworzył zespół seryjnie zdobywający mistrzostwo Ukrainy i groźny dla najlepszych drużyn w Europie. Poznałem go jako zawodnik Dynama II i wielokrotnie mieliśmy styczność podczas zajęć. Często trenowaliśmy na jednej połowie boiska, a pierwszy zespół pod jego okiem, na drugiej. Jeśli tylko ktoś doznał kontuzji, to trener Łobanowski często zapraszał piłkarzy z rezerw do zajęć. Podobnie było w trakcie zgrupowań kadry Ukrainy, którą prowadził, a które odbywały się najczęściej w bazie treningowej Dynama. - opowiada Szeweluchin.
Piłkarz, w rozmowie z oficjalnym serwisem Górnika Zabrze, wspomina daleko sięgającą myśl Łobanowskiego. - On stworzył w Kijowie sprawnie działający system, począwszy od drużyn trampkarzy, przez trzeci (II liga) i drugi zespół (I liga), aż po seniorów. Wszystko opierało się na żelaznej dyscyplinie, konsekwencji, a jak trzeba było, to na bardzo surowych karach.
Ołeksandr Szeweluchin swój brak debiutu w pierwszym zespole Dynama tłumaczy bardzo wysokim poziomem w kadrze, w której znajdowali się tacy piłkarze jak Rebrow czy Szewczenko. - Z takimi gwiazdami trudno było konkurować. Pamiętam jednak, że zimą 2002 roku dawał więcej szans młodym piłkarzom... ale wiosną zmarł, a jego następcy mieli już inną wizję - zakończył obrońca Górnika.
- Koniec mojej gry w drużynie juniorów, przypadł akurat na okres świetności Dynama i grę w Lidze Mistrzów. Pamiętam, gdy dotarliśmyi do ćwierćfinału, a rok później do półfinału. To zasługa właśnie Walerego Łobanowskiego, który stworzył zespół seryjnie zdobywający mistrzostwo Ukrainy i groźny dla najlepszych drużyn w Europie. Poznałem go jako zawodnik Dynama II i wielokrotnie mieliśmy styczność podczas zajęć. Często trenowaliśmy na jednej połowie boiska, a pierwszy zespół pod jego okiem, na drugiej. Jeśli tylko ktoś doznał kontuzji, to trener Łobanowski często zapraszał piłkarzy z rezerw do zajęć. Podobnie było w trakcie zgrupowań kadry Ukrainy, którą prowadził, a które odbywały się najczęściej w bazie treningowej Dynama. - opowiada Szeweluchin.
Piłkarz, w rozmowie z oficjalnym serwisem Górnika Zabrze, wspomina daleko sięgającą myśl Łobanowskiego. - On stworzył w Kijowie sprawnie działający system, począwszy od drużyn trampkarzy, przez trzeci (II liga) i drugi zespół (I liga), aż po seniorów. Wszystko opierało się na żelaznej dyscyplinie, konsekwencji, a jak trzeba było, to na bardzo surowych karach.
Ołeksandr Szeweluchin swój brak debiutu w pierwszym zespole Dynama tłumaczy bardzo wysokim poziomem w kadrze, w której znajdowali się tacy piłkarze jak Rebrow czy Szewczenko. - Z takimi gwiazdami trudno było konkurować. Pamiętam jednak, że zimą 2002 roku dawał więcej szans młodym piłkarzom... ale wiosną zmarł, a jego następcy mieli już inną wizję - zakończył obrońca Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów