"Obama przyjechał do Polski, to ja muszę do USA, by była równowaga!"

03.06.2014
- Mimo ogólnie słabej wiosny postawiliśmy się w takiej sytuacji, że moglibyśmy zająć wyższe, niż szóste miejsce. Ale to jest piłka, o nieco gorszej lokacie zadecydował przegrany mecz z Lechią Gdańsk. Ale przegrany nie tylko z naszej winy... - mówi Robert Warzycha.
Pod wodzą Roberta Warzychy Górnik rozegrał 12 spotkań ligowych. Zabrzanie z nim na ławce trenerskiej wygrali trzy mecze, cztery zremisowali i zanotowali pięć porażek. Końcówka sezonu była jednak zdecydowanie lepsza niż początkowy okres pracy Warzychy, który w marcu zastąpił Ryszarda Wieczorka.

- Myślę, że mimo ogólnie słabej wiosny postawiliśmy się w takiej sytuacji, że moglibyśmy zająć wyższe, niż szóste miejsce. Ale to jest piłka, o nieco gorszej lokacie zadecydował przegrany mecz z Lechią Gdańsk. Ale przegrany nie tylko z naszej winy... - mówi Warzycha.

Cel na przyszły sezon będzie taki sam jak poprzednio - awans do grupy mistrzowskiej. - Każdy chce grać o wysokie cele i ja także. Chcemy się utrzymać w "ósemce", to dla nas bardzo ważna sprawa. Pomimo tego, że w nowym sezonie w drużynie nie będzie już Pawła Olkowskiego i Prejuce'a Nakoulmy, bardzo ważnych dla Górnika zawodników, to jednak będziemy chcieli zrobić wszystko, by w tej "ósemce" się znaleźć - mówi trener.

Jutro Warzycha odlatuje do Stanów Zjednoczonych na krótki odpoczynek. - Jadę zrobić trochę "zamieszania" w USA. Obama przyjechał do Polski, to ja muszę do USA, by była równowaga! A tak poważnie to jadę spotkać się z rodziną, trochę z nią pobyć. Gdy dostałem propozycję pracy w Zabrzu to szybko musiałem wyjechać opuścić Amerykę. W trakcie urlopu będę jednak cały czas w kontakcie ze sztabem trenerskim - zapewnia szkoleniowiec.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również