Nowacki: Przejście do Górnika? Tylko się uśmiechnąłem

19.12.2009
To był udany rok Ruchu, lecz paradoksalnie Marcin Nowacki miał niewiele powodów do radości. Nie mieścił się ostatnio nawet w kadrze meczowej. - To były najgorsze miesiące w karierze - przyznaje.
Półtora roku temu strzelił gola Górnikowi Zabrze w Wielkich Derbach Śląska i był noszony na rękach, teraz rozgląda się za nowym pracodawcą. Był bliski wypożyczenia w sierpniu do Odry Wodzisław, lecz na przeszkodzie stanął jeden zapis w umowie, który poróżnił władze obu klubów. Nowacki jeszcze wtedy nie wiedział, jak bardzo będzie tego żałował. - Bo ostatnie miesiące były najgorszym okresem w moim życiu piłkarskim - nie ukrywa. - Nie łapałem się nawet do osiemnastki meczowej. Czas się więc poważnie zastanowić, co dalej. Działacze pewnie widzą, że ta sytuacja dobrze nie wygląda. Muszę porozmawiać z dyrektorem i zapytać, jak widzi moją przyszłość, bo tak dalej być nie może - stwierdza.

"Mały" dostał jesienią kilka szans na wskoczenie do składu. Zaczynał od pierwszych minut mecze ligowe z GKS-em Bełchatów i Legią Warszawa na pozycji ofensywnego pomocnika. Oba Ruch przegrał, więc Waldemar Fornalik wrócił do ustawienia z dwójką napastników, który to wariant przynosił świetne efekty. - Gdy się nie występuje, to trudno wskoczyć do pierwszego zespołu i "ciągnąć" grę. Wierzę, że mogę kreować akcje grając w ekstraklasie. Teraz nie potrafiłem jednak złapać rytmu. Swoją drogą Artur Sobiech i Andrzej Niedzielan, z którymi rywalizuję o skład, są w takiej formie, że nie mam z nimi szans - ocenia Nowacki i między wierszami daje znać, że chce się odbudować w innym klubie. Znów mówi się o Odrze, w której radził sobie najlepiej. Pojawił się też trop zmierzający do Zabrza.

- Górnik? Tylko się uśmiechnąłem, gdy przeczytałem tę informację. Nie wiem, ile w tym prawdy. Faktem jest, że to równie wielki klub jak Ruch. A ja w dodatku każdą propozycję będę w tym momencie bardzo szanował - podkreśla Marcin.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również