Nikt nie chce najlepszego trenera I ligi? Piotr Mandrysz nie ma ofert
13.06.2013
Nie było to jedyne wyróżnienie dla tyszan. Najlepszym obrońcą ligi został wybrany Łukasz Kopczyk. Piotr Misztal zajął drugie miejsce w rankingu bramkarzy, a Piotr Rocki również znalazł się na drugiej pozycji w klasyfikacji najlepszych pomocników.
Taki wynik dziwić nie może, bo GKS był jedną z rewelacji ligi i zajął wysokie jak na beniaminka pozycję w tabeli. - Nie spodziewałem się, że zakończymy rywalizację na 6. miejscu. Uczciwie mówiąc, gdy zobaczyłem terminarz rozgrywek, to obawiałem się, że ugrzęźniemy w ogonie tabeli. Na szczęście drużyna szybko oswoiła się z I ligą, chłopcy nabierali doświadczenia i to zaowocowało późniejszymi sukcesami. Drużyna zrobiła naprawdę wspaniały wynik - chwali Mandrysz.
Na moment pojawił się nawet temat... walki o ekstraklasę. Przyszła jednak seria meczów bez zwycięstwa, która przekreśliła szanse na awans. - Byłem świadom potencjału drużyny, podkreślali to zresztą eksperci. Nie mieliśmy tak szerokiej i silnej kadry jak konkurencji, chociaż w piłce nożnej niespodzianki się zdarzają. Mieliśmy zbyt wiele braków i luk na newralgicznych pozycjach, by móc skutecznie rywalizować z możnymi I ligi, pokrzyżować im szyki - przyznaje szkoleniowiec.
Gdzie będzie pracował Mandrysz w przyszłym sezonie? Ofert jak na razie nie ma. - Bo nie mam w zwyczaju wpraszania się do klubów. Nie wiem w tej chwili, czy moja praca w Tychach została dostrzeżona, czy znajdę pracę natychmiast, czy później. Ta branża jest nieprzewidywalna, muszę więc uzbroić się w cierpliwość - mówi trener.
Taki wynik dziwić nie może, bo GKS był jedną z rewelacji ligi i zajął wysokie jak na beniaminka pozycję w tabeli. - Nie spodziewałem się, że zakończymy rywalizację na 6. miejscu. Uczciwie mówiąc, gdy zobaczyłem terminarz rozgrywek, to obawiałem się, że ugrzęźniemy w ogonie tabeli. Na szczęście drużyna szybko oswoiła się z I ligą, chłopcy nabierali doświadczenia i to zaowocowało późniejszymi sukcesami. Drużyna zrobiła naprawdę wspaniały wynik - chwali Mandrysz.
Na moment pojawił się nawet temat... walki o ekstraklasę. Przyszła jednak seria meczów bez zwycięstwa, która przekreśliła szanse na awans. - Byłem świadom potencjału drużyny, podkreślali to zresztą eksperci. Nie mieliśmy tak szerokiej i silnej kadry jak konkurencji, chociaż w piłce nożnej niespodzianki się zdarzają. Mieliśmy zbyt wiele braków i luk na newralgicznych pozycjach, by móc skutecznie rywalizować z możnymi I ligi, pokrzyżować im szyki - przyznaje szkoleniowiec.
Gdzie będzie pracował Mandrysz w przyszłym sezonie? Ofert jak na razie nie ma. - Bo nie mam w zwyczaju wpraszania się do klubów. Nie wiem w tej chwili, czy moja praca w Tychach została dostrzeżona, czy znajdę pracę natychmiast, czy później. Ta branża jest nieprzewidywalna, muszę więc uzbroić się w cierpliwość - mówi trener.
Polecane
I liga