Nieudany debiut pomocnika Górnika, chociaż "nieźle to wyglądało"

09.08.2010
Aleksander Kwiek nie będzie miło wspominał swojego debiutu w barwach Górnika. Zabrzanie przegrali u siebie z Polonią Warszawa. - Chcę już zapomnieć o tym meczu - przyznaje pomocnik.
Mogło być inaczej, gdyby przynajmniej jedno z dwóch uderzeń Aleksandra Kwieka z pierwszej połowy wpadło do bramki. Szczególnie żal tej pierwszej próby, gdy po ciekawie rozegranym rzucie rożnym uderzenie z 16 metrów obronił Sebastian Przyrowski. - Szkoda, że nie wpadło. Cały czas trenujemy różne warianty stałych fragmentów gry. Gdybyśmy strzelili gola, to jestem przekonany, że nie przegralibyśmy tego meczu. Nieźle to wyglądało, tylko brakowało bramki - żałuje piłkarz.

Wyglądało nieźle, ale dopiero od 25. minuty. Co się stało z zespołem na początku? - Za bardzo się cofnęliśmy. Może to wyglądało tak, jakbyśmy nie wiedzieli co ta Polonia będzie grała. Mogliśmy zacząć jak w drugiej połowie, ale takie były założenia. Mieliśmy przyjąć rywala i czekać. Gdyby nie ta bramka, to możliwe, że byłoby całkiem inaczej - rozmyśla Kwiek. - Chcę już zapomnieć o tym meczu. Ja już myślę o kolejnym spotkaniu z Zagłębiem Lubin - dodaje.

Na pochwałę zasłużyli fani Górnika, którzy dopingowali swoich piłkarzy nawet przy niekorzystnym rezultacie. Na mecz przyszło 9000 ludzi, czyli tyle, ile w Zabrzu może obecnie wejść. Kibice rozwiesili transparent: "Nowy stadion potrzebny od zaraz". - O kibicach można się wypowiadać tylko w samych superlatywach. Nawet przy stanie 0-2 nie przestawali nas wspierać. Słysząc taki doping, to aż się chce odrabiać straty na boisku. Atmosfera na Górniku jest świetna - mówi były zawodnik Odry Wodzisław.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również