Niepełne szczęście Przybylskiego

18.10.2009
Mariusz Przybylski w meczu z Wartą zanotował swoje pierwsze trafienie w barwach Górnika. Zadowolony jednak być nie może, bo zabrzanie przegrali, a on sam mógł doprowadzić do remisu.
Przed meczem w obozie zabrzan najbardziej obawiano się duetu Piotr Reiss - Marcin Klatt. I niestety obaj napastnicy w krótkim odstępie czasu "ukłuli" dwa razy. W tej sytuacji Górnikowi nie pozostało nic innego, jak rzucić się do odrabiania strat. W końcu do siatki trafił Mariusz Przybylski. - Strzeliłem pierwszego gola w barwach Górnika, ale nie dał on nam nawet punktu. To było dośrodkowanie, stały fragment gry. Uderzyłem bez namysłu i piłka wpadła do siatki - mówi piłkarz sprowadzony na Roosevelta z Polonii Bytom.

Jak się jednak okazuje szczęście do pomocnika Górnika mogło się jeszcze raz uśmiechnąć. - Gdyby przy stanie 1-2 Mariusz Przybylski lepiej przymierzył, to jestem przekonany, że wywalczylibyśmy remis - zapewnia Michał Pazdan, obrońca zabrzan. -Bardzo fajnie, że wreszcie strzeliłem gola, ale nie mam się z czego cieszyć. Wolałbym nie strzelić, ale mieć trzy punkty - krytycznie zakończył autor honorowego trafienia dla lidera I ligi.
źródło: SportSlaski.pl / Górnik Zabrze

Przeczytaj również