Nienasycony Sikora już myśli o Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver

10.04.2009
To był najlepszy sezon Tomasza Sikory w karierze. Zabrakło tylko przysłowiowej "wisienki na torcie". - Sam mam mieszane uczucia. Jest spory niedosyt - przyznaje nasz biathlonista.
6 razy na podium, 16 razy w pierwszej 10-tce. To dorobek Tomasza Sikory w tegorocznym Pucharze Świata. Znakomita forma polskiego biathlonisty sprawiła, że zajął on drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, choć przez kilka tygodni był nawet jej liderem, jako pierwszy Polak w historii! - Przed rozpoczęciem sezonu nie spodziewaliśmy się, że jestem w stanie ukończyć go na drugiej pozycji - przyznaje Sikora. - Będąc liderem, byłem naprawdę blisko zdobycia Kryształowej Kuli. Dlatego czuję spory niedosyt - dodaje.

Naszemu biathloniście w walce o zwycięstwo przeszkodziła choroba. - Problemy zdrowotne nie pozwoliły mi na równą walkę z Ole Einarem Bjoerdalenem. Tym bardziej, że Norweg był w wyśmienitej formie. Ja w istotnym momencie rywalizacji przegrałem walkę z przeziębieniem, a to przełożyło się na moje wyniki - mówi zawodnik pochodzący z Radlina.

Na pocieszenie, Sikora mógł wywalczyć Małą Kryształową Kulę. - Zabrakło naprawdę niewiele, ale nie ma co narzekać, tylko już dziś koncentrować się nad kolejnym sezonem. W lutym przyszłego roku czeka nas wielka impreza. Wiadomo, że dla sportowca najważniejsze są medale z Igrzysk Olimpijskich, dlatego będzie o co walczyć - mówi.

Sikora cieszy się, że przez te kilka miesięcy nie zszedł poniżej pewnego poziomu. - Można żałować, że nie było lepiej, ale drugie miejsce przed rozpoczęciem zmagań brałbym w ciemno. Z czołówki zawodników udawało mi się bardzo długo utrzymywać stabilną formę. Końcówka była słabsza i przez to nie zakończyło się wielkim triumfem. Taki już jest sport. Nie można się poddawać i trzeba walczyć dalej. Dzięki ciężkiej pracy można wspiąć się jeszcze wyżej i należy do tego dążyć - kończy.
autor: Mariusz Polak, Sebastian Skierski

Przeczytaj również