Niegościnni zabrzanie. "Na naszym terenie ciężko nas pokonać"

20.11.2010
W meczu z Koroną Górnik udowodnił, że w Zabrzu jest groźny dla wszystkich. - Najważniejsze, że zdołaliśmy się podnieść po Wrocławiu - mówił jeden ze wczorajszych bohaterów, Maciej Bębenek.
W tym sezonie przy Roosevelta poległy największe firmy. Po wczorajszym meczu, od Górnika więcej punktów na własnym stadionie zdobyła tylko Jagiellonia Białystok. W ostatnim tegorocznym spotkaniu zabrzanom nie sprostali piłkarze Korony Kielce. Pierwszą bramkę zdobył Tomasz Zahorski, dla którego jest to czwarte trafienie w obecnych rozgrywkach.

Napastnik nie miał wielkich trudności z umieszczeniem piłki w siatce. Dobił uderzenie Adama Dancha, który rozegrał kolejne przyzwoite zawody. - Ten mecz był szczególny, bo w końcu żegnaliśmy się ze stadionem. Bardzo się cieszymy, że odnieśliśmy zwycięstwo - radował się po meczu defensor. - Teraz trzeba się postarać o bardziej stabilną grę naszego zespołu - przyznał.

Drugi gol dla Górnika to zasługa Macieja Bębenka. Pomocnik kilka minut po wejściu na boisko dobrze wypatrzył niepilnowanego Daniela Sikorskiego. - Podniosłem głowę i zobaczyłem wchodzącego Tomka Zahorskiego, ale gonił go zawodnik Korony. Dlatego wydawało mi się, że lepiej będzie jak podam do Daniela - opisywał sytuację piłkarz.

I faktycznie, wybór okazał się trafny. - Daniel dołożył tylko nogę, no i mają z Tomkiem po jednej bramce - cieszył się były gracz Sandecji Nowy Sącz. - Czułem się lepiej niż w pierwszych moich wejściach w tym sezonie. Musiałem nabrać pewności. Z meczu na mecz powinno być coraz lepiej - zakończył.

- Na naszym terenie ciężko nas pokonać, bo tutaj każdy biega i walczy za drugiego. W końcówce była nerwówka, ale przez cały czas byłem przekonany, że dowieziemy te trzy punkty do końca - to już strzelec drugiej bramki, któremu pomogła... koszulka. - Założyłem nową w przerwie. Pomyślałem, że da mi szczęście. I dała - uśmiechał się Sikorski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również