"Nie przerosła go liga, a to, jak skonstruowany jest nasz zespół"

05.12.2010
Dość nieoczekiwanie z AZS-em Częstochowa rozstał się Czech Michal Hrazdira, z którym włodarze "Akademików" wiązali wielkie nadzieje. Ale ten okazał się kompletnym niewypałem.
Hrazdira nie potrafił przebić się do podstawowego składu i musiał zadowolić się dosłownie śladowymi ilościami czasu na parkiecie. Czechowi nie odpowiadała rola zmiennika i w rezultacie postanowił powrócić do II ligi włoskiej, gdzie przywdzieje barwy NGM Mobile Santa Croce.

- Dawid Murek nie trenował przez pół roku, ale nie zapomina się, jak się gra w siatkówkę. Michal do tej pory nie grał na takim poziomie jak PlusLiga. Serie A2, w której dotąd występował, nie stoi na tak wysokim poziomie. Myślałem, że wykorzystam Michala do momentu aż Dawid wróci do gry, bo prawda jest taka, że nie potrzebujemy Murka w kwadracie dla rezerwowych, tylko na boisku. Nikt z nas nie potrafił powiedzieć, kiedy Dawid wróci do gry. Okazało się, że był gotowy już od września i jestem z tego zadowolony. Myślę, że Hrazdira nie ma prawa być rozczarowany, bo po prostu grał lepszy - mówi trener Marek Kardos.

Zresztą, Hrazdira przegrał rywalizację nie tylko z Murkiem i Krzysztofem Gierczyńskim, ale także Wojciechem Gradowskim. - Myślę, że może nie liga go przerosła, a raczej to, w jaki sposób jest skonstruowany nasz zespół. Mamy żelazną "szóstkę", potem pierwszym do zmiany na przyjęcie jest Gradowski - podkreśla trener.

Po rozwiązaniu kontraktu z Czechem częstochowscy włodarze rozpoczęli penetrowanie rynku w poszukiwaniu nowego przyjmującego. - Mam nadzieję, że uda nam się kogoś zakontraktować jeszcze w jego miejsce. Prowadzimy rozmowy, ale nie chciałbym o nich teraz mówić - ucina słowacki szkoleniowiec.
źródło: azsczestochowa.pl

Przeczytaj również