"Nie podołaliśmy zadaniu" - przyznaje najdroższy piłkarz Górnika

02.06.2009
- Nie dopuszczam do siebie takiej myśli, abyśmy mogli się nie utrzymać - mówił po transferze z Piasta Gliwice, Adam Banaś. W przyszłym sezonie znów będzie występował w I lidze.
"Banan", Mariusz Przybylski oraz Robert Szczot zimą zdecydowali się przejść do ostatniego w tabeli Górnika Zabrze. Nie przypuszczali, że ich nowy klub spadnie, a poprzednie drużyny bez większych problemów w lidze zostaną. - Nie przeszło mi nawet przez głowę, że tak się to wszystko potoczy. Z drugiej strony istniało takie ryzyko i niestety… sprawdził się czarny scenariusz - mówi wyraźnie przygnębiony Szczot.

Zawodnicy nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego klęska spotkała zabrzan akurat teraz, skoro w latach ubiegłych sytuacja finansowa klubu była znacznie gorsza. - Mieliśmy dosłownie wszystko. Drużyna została wzmocniona. Niczego nam nie brakowało - przyznaje były gracz Jagiellonii Białystok.

Sprowadzeni piłkarze biorą ciężar tego co się stało w dużej mierze na swoje barki. Pozyskanie Damiana Gorawskiego, Pawła Strąka, Przybylskiego, Szczota i Banasia, miało sprawić, że Górnik zapewni sobie ligowy byt. - Czujemy się w pełni odpowiedzialni za ten wynik. Przyszliśmy do klubu, aby go uratować. Nie podołaliśmy zadaniu - bije się w pierś Szczot.

Wszystko wskazuje teraz na to, że mający niemałe zarobki zawodnicy, będą musieli renegocjować wysokość swoich poborów. Trudno bowiem oczekiwać, aby po spadku do I ligi zarabiali tyle samo, co w ekstraklasie. Pozostaje pytanie, czy piłkarze zgodzą się na taki ruch. - Nie będę się na ten temat wypowiadał. Musimy najpierw poczekać na rozmowę z działaczami oraz właścicielem - zaznacza ofensywny zawodnik "Trójkolorowych".
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również