"Nie poddaliśmy się, przyjechaliśmy tu i..." Szalona radość w obozie Ruchu

24.09.2017
Ogromna radość zapanowała w obozie "Niebieskich" po wyszarpaniu wygranej z Pogonią w Siedlcach. Ruch pokazał charakter i tym razem to on w końcówce meczu sięgnął po komplet punktów. - Nie poddaliśmy się, przyjechaliśmy tu, wpier*** im i wracamy pięćset kilometrów do domów - krzyczał zadowolony Krzysztof Warzycha, wspólnie z drużyną świętując pierwsze wyjazdowe zwycięstwo.
Łukasz Laskowski/PressFocus
To było pierwsze w tym sezonie zwycięstwo Ruchu na obcym terenie, ale przede wszystkim - pierwsze punkty wyszarpane rywalom w końcówce meczu. W meczu z Pogonią Siedlce chorzowianie stracili gola na kilka minut przed końcem, ale tym razem napisali scenariusz szczęśliwy dla siebie i swoich kibiców. Zanim arbiter użył w niedzielę gwizdka po raz ostatni dwa razy pakowali piłkę do bramki przeciwników i w ligowej tabeli w końcu są na plusie - komentował Michał Walski, autor ostatniego trafienia w meczu. - Znowu straciliśmy bramkę w końcówce, ale się wkurzyliśmy i w końcu udało się wygrać. - Po dwóch poprzednich meczach byłem bardzo zmartwiony, bo mieliśmy wygraną w rękach i ją wypuszczaliśmy. Cały czas wierzę, że dzisiejsze zwycięstwo i ogromna radość na środku boiska były odzwierciedleniem tego, jaka atmosfera panuje w zespole - cieszył się trener "Niebieskich" Juan Ramon Rocha.
 


Był jednak moment, w którym o wynik można było mieć obawy. Po objęciu prowadzenia w Siedlcach chorzowianie cofnęli się i oddali inicjatywę gospodarzom, choć sami przyznawali że wcale nie było takich założeń. - Po zdobyciu bramki powinniśmy trochę uspokoić grę, wymienić więcej podań, spróbować strzelić drugiego gola. Ale najważniejsze, że w końcu wygraliśmy i oby to był pierwszy kroczek do wyjścia z tej strefy spadkowej - mówił Walski. - Jako trener preferuję grę ofensywną. To nie jest łatwe wprowadzić w zespół swoją filozofię tak młodym piłkarzom, na to trzeba czasu. Ale uważam, że byliśmy o 60 procent lepsi od rywala. Był taki moment, gdy rywal chciał nas zmusić do gry defensywnej, a strata wyrównującego gola w kontekście dwóch ostatnich meczów nie była łatwa - przyznawał Rocha.

W zdecydowanie gorszym od Argentyńczyka nastroju był Adam Łopatko. Opiekun Pogoni za porażkę z "Niebieskimi" może zapłacić posadą tym bardziej, że w Siedlcach już sondują rynek w poszukiwaniu następcy. - To co dziś pokazaliśmy to wstyd dla mnie jako trenera, a mam nadzieję, że również dla moich zawodników. Nie przystoi na swoim stadionie popełniać tyle takich błędów jakie dziś popełniliśmy. Po wyrównaniu poniosła nas ułańska fantazja, na którą nas nie stać. Nam potrzeba konsekwencji, a jej brakuje i to duży problem zespołu. Należy mocno przeanalizować spotkanie i zachowania części graczy, bo nie może być tak, że najdojrzalej gra młodzieżowiec a ci ograni poruszają się jak dzieci we mgle - wściekał się Łopatko.
źródło: SportSlaski.pl/niebiescy.pl
autor: ŁM

Przeczytaj również