"Nie ma zawodników, którzy wykorzystują wszystkie sytuacje"

01.03.2015
- Każdy z kibiców może bić nam brawo za ambicje. Mamy siłę, by gonić, dobrze gramy piłką. Jako cała drużyna prezentujemy się dobrze, jesteśmy w formie - mówi Łukasz Madej.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Takie mecze w polskiej lidze nie zdarzają się zbyt często. Dobre tempo, dużo sytuacji i aż sześć bramek. Mimo że to Górnik pierwszy wyszedł na prowadzenie, to później dwa razy musiał gonić wynik. Remis jest więc sukcesem czy jednak kolejną stratą punktów przed własną publicznością?

- Jest niedosyt, ale z remisu można się cieszyć. Choć nie wzięlibyśmy go w ciemno przed rozpoczęciem spotkania - przyznaje Łukasz Madej, autor pięknej bramki i asystent przy golu Romana Gergela. - Każdy z kibiców może bić nam brawo za ambicje. Czasem zdarzają się takie mecze, że trzy bramki strzelasz i trzy tracisz. Mamy siłę, by gonić, dobrze gramy piłką. Jako cała drużyna prezentujemy się dobrze, jesteśmy w formie. Zremisowaliśmy, ale w tym roku jeszcze nie przegraliśmy - zauważa pomocnik.

Madej miał udział przy trzech bramkach - przy dwóch Górnika i jednej dla Śląska. To on tak wyskoczył z muru, że zrobił lukę przy rzucie wolnym dla wrocławian, po którym Mateusz Machaj wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Czołowego zawodnika "Trójkolorowych" powinno się wymieniać przy jeszcze jednej sytuacji, po której powinien paść gol. Przy stanie 1-0 dostał bardzo dobre podanie od Bartosza Iwana i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Uderzył lewą nogą obok bramki.

- Nie ma zawodników, którzy wykorzystują wszystkie sytuacje. Gdyby zespoły zdobywały gole po wszystkich okazjach, to mecze kończyłyby się wynikami 10-10 - komentuje. W tym sezonie Madej cztery razy wpisał się na listę strzelców i jest - licząc tylko obecnych zawodników Górnika - najskuteczniejszym strzelcem zespołu. To jednak zaledwie połowa dorobku Mateusza Zachary. - Chciałbym zdobywać więcej bramek, myślę, że z czasem będzie lepiej, ale nie narzekam i szanuję to, co jest - dodaje.

Dla Górnika był to siódmy ligowy mecz z rzędu przy Roosevelta, w którym nie udało się zdobyć kompletu punktów. - Trochę nas męczy to fatum, że nie wygraliśmy tylu spotkań u siebie, ale cóż - wygrywamy za to na wyjazdach. Teraz trzeba zrobić wszystko, żeby wygrać w Gliwicach - kończy Madej.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również