"Nie były to Wielkie Derby Śląska. Z kilku powodów..."

23.10.2011
- Zaskoczył mnie Górnik, który dał się totalnie stłamsić - mówi Andrzej Zamilski. Selekcjoner kadry U-21 oglądał na żywo mecz przy Roosevelta, bo jest ekspertem Canal+. Z nami podzielił się swoimi spostrzeżeniami.
Czy ten mecz zasługiwał na miano Wielkich Derbów Śląska?
- Nie, z kilku powodów. Przede wszystkim - stadion i kibice. Obiekt przy Roosevelta jest w rozsypce, w przebudowie. Na trybunach zasiadło 3 tysiące ludzi. Pamiętamy mecze na Stadionie Śląskim w obecności 40 tysięcy ludzi. Po drugie - sama jakość gry. Możemy zachwycać się 45-minutami w wykonaniu Ruchu, ale całościowo nie było to spotkanie emocjonujące. Takie, które porwałoby kibiców do tego, aby bić brawo na stojąco.

70 procent naszych czytelników przed meczem stwierdziło, że bardziej zaskoczy ich zwycięstwo Górnika niż Ruchu. Podzielał pan to zdanie, kiedy zmierzał w kierunku Zabrza?
- Ruch gra w tej rundzie bardzo poprawnie, ma kontakt z czołówką. Natomiast Górnik ma różne wyniki, forma jest nierówna. Stąd pewnie faworytem był Ruch? Ale ja do tego podchodziłem spokojnie, bo przecież derby rządzą się swoimi prawami, co pokazuje historia. Górnik po prostu zawiódł w piątek jakościowo. Kiedy patrzyłem na nazwiska w składach obu drużyn, spodziewałem się bardziej wyrównanej gry, a tymczasem w drugiej połowie Ruch zdecydowanie przyćmił rywali.

Pewnie w przerwie nie podejrzewał pan tego, co stanie się w następnych 45 minutach?
- Jakość gry zdecydowanie się różniła w pierwszej i drugiej połowie. Górnik i Ruch jakby zamienili się rolami, na korzyść chorzowian. Goście byli w przymusowej sytuacji, musieli "otworzyć grę". Zaskoczył mnie Górnik, który dał się totalnie stłamsić, sytuacje w jego polu karnym rodziły się jedna po drugiej. Jakby zabrzanie nie wierzyli, że są w stanie coś zmienić i przejąć kontrolę. I w efekcie szybko padła bramka wyrównująca...



Należy się martwić o Górnik?
- Sytuacja tego klubu zrobiła się niebezpieczna z psychologicznego punktu widzenia. Jego zawodnicy zaczynają "wąchać" strefę spadkową. Oczywiście do końca sezonu jeszcze bardzo daleko, ale w głowach zostaje, że derby zostały przegrane i to w dodatku u siebie. Oby ta "wyrwa" w psychice szybko została "załatana", bo zabrzanie rozegrają teraz dwa ważne mecze z Jagiellonią i Podbeskidziem. Jeśli wygrają jedno z tych spotkań, to duch wróci do tej szatni. Bo to nie jest zła drużyna!

Kogo z zawodników by pan wyróżnił za postawę w piątkowym meczu?
- W Górniku na pewno na ciepłe słowa zasłużył Prejuce Nakoulma. To jedyny zawodnik, który wyrósł ponad przeciętność. Był widowiskowy i skuteczny. A! Drugim był Łukasz Skorupski, któremu koledzy dali wiele szans do wykazania się. Przypomniał mi się mecz Polski z Niemcami, kiedy bohaterem obwołano Wojtka Szczęsnego. A Ruch? W przerwie trudno było wskazać pozytywną postać. A po meczu jest takich zawodników... zbyt wielu. I trudno naprawdę teraz kogoś wyróżniać. Ruch był kolektywem, zespołem i za to trzeba chorzowian chwalić.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również