Nie było Igora, wypatrzył Kądziora. Kurzawa z asystą, Górnik liderem!

10.09.2017
Górnik potrafi i bez Igora Angulo! Piłkarze trenera Marcina Brosza po przerwie reprezentacyjnej szybko wracają do kolekcjonowania ekstraklasowych zdobyczy. Tym razem jak po swoje wpadli do maleńkiej Niecieczy.
Krzysztof Porębski/PressFocus
Trener Mariusz Rumak w przerwie na grę reprezentacji mocno przemeblował skład swojego zespołu. Inaczej Marcin Brosz - nie kombinował, musiał tylko znaleźć zastępstwo za niebędącego w pełni sił Igora Angulo. Górnik radził sobie jedna bez swojego snajpera. Najpierw po strzale Jakuba Wróbla dość desperacko ratowała się obrona zabrzan, ale już pierwsza groźniejsza akcja gości skończyła się trafieniem. Schemat Rafał Kurzawa - Angulo zmienił się w schemat Kurzawa - Damian Kądzior. Zabrzanie wywalczyli piłkę na połowie przeciwnika, Kurzawa wycofał piłkę ze skrzydła na nabiegającego na szesnasty metr byłego piłkarza Wigier Suwałki, a ten bez przyjęcia kopnął tak, że Jan Mucha mógł tylko wzrokiem odprowadzić futbolówkę do siatki.

Górnik mógł, a nawet powinien poprawić rezultat. Kolejnej świetnej piłki od Kurzawy nie wykorzystał Rafał Wolsztyński, kilka chwil później to czołowy asystent ligi zmarnował okazję na podwyższenie rezultatu, wreszcie w poprzeczkę trafił Mateusz Wieteska. Zabrzanie byli zespołem groźniejszym, ale jeszcze przed przerwą odpowiedzieli gospodarze. Na boisku nie było już wtedy Rafała Wolsztyńskiego - 22-latek pod nieobecność Angulo wyszedł w wyjściowej jedenastce razem z bratem, ale doznał kontuzji kolana, która wymusiła zmianę. Na murawę nie zdążył wejść jeszcze David Ledecky, kiedy po ładnej akcji niecieczan pięknym trafieniem popisał się Samuel Stefanik, który lobując Tomasza Loskę trafił w samo okno bramki "Górników".

Druga połowa długimi fragmentami wyglądała dość bezbarwnie. Musiał minąć prawie kwadrans, by "coś" wydarzyło się pod którąś z bramek - po rzucie rożnym głową strzelał Artem Putiwcew, na szczęście dla zabrzan trafił tylko w słupek. Po chwili przebudził się Górnik. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Kurzawa, a Jan Mucha w tylko sobie wiadomy sposób na linii bronił strzał Wieteski. W 71. minucie goście byli już skuteczniejsi. Tym razem korner egzekwował Kądzior, głową w słupek trafił Dani Suarez, a poprawka Łukasza Wolsztyńskiego trafiła do siatki Niecieczy.

Górnik był lepszy i na wygraną zasłużył, a podopieczni trenera Brosza w końcówce mogli tylko raz mogli wypuścić wygraną z rąk. Skórę ratował im Tomasz Loska, broniąc potężny strzał Stefanika. W odpowiedzi ładną indywidualną akcję przeprowadził rozgrywający dobre zawody Szymon Żurkowski.

Ekipa Brosza nie przestaje zaskakiwać. Po ośmiu meczach ma na koncie 15 punktów, a po starciu w Niecieczy - przynajmniej na 2,5 godziny - melduje się w fotelu lidera Ekstraklasy. Czapki z głów przed beniaminkiem!

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Górnik Zabrze 1:2 (1:1)
0:1 - Damian Kądzior 11'
1:1 - Samuel Stefanik 37'
1:2 - Łukasz Wolsztyński 71'

Nieciecza: Mucha - Szeliga, Kecskés, Putiwcew, Miković – Ł. Piątek (84' Misak), Kupczak - Gergel (72. Guba), Stefanik, Pawłowski - Wróbel (46. Śpiączka). Trener: Mariusz Rumak.

Górnik: Loska – Ambrosiewicz, Suarez, Wieteska, Koj (90' Wolniewicz) - Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa - R. Wolsztyński (38. Ledecký), Ł. Wolsztyński (80' Urynowicz). Trener: Marcin Brosz.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Żółte kartki: 
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również